5 sposobów na to, jak przetrwać związek na odległość ?

11:39 Mamy do Pogadania 36 Comments

Podobno to nie kilometry dzielą ludzi, a obojętność, dlatego często decydujemy się podejmować ryzyko i żyjemy w związkach na odległość. Nie da się ukryć, że to trudna relacja, tęsknota często bierze górę, do tego dochodzi frustracja i .. samotność. Bo chociaż żyjemy razem, to jednak osobno. Jak przetrwać związek na odległość? Czy są na to jakieś złote rady? Poczytajcie o naszych historiach. 




M1: 


Jak przetrwać związek na odległość okiem mężatki:

Byliśmy szczęśliwym małżeństwem. Mieliśmy w miarę poukładane życie i wiele planów. Wiodło się nam całkiem nieźle. Ciężko pracowaliśmy, mąż otworzył własną działalność i za pomocą kredytu zainwestowaliśmy w samochód dostawczy, który był głównym celem w osiągnięciu korzyści majątkowych. I tak jak sobie założyliśmy, tak się działo. Pomimo, że bus zarabiał na nas dopiero pół roku, już mogliśmy pozwolić sobie na wiele dobrego.

Aż do czasu, kiedy w jednej chwili los postanowił to wszystko nam zabrać. Doszło do wypadku samochodowego, w który na szczęście nikomu nic złego się nie stało, ale samochód został skasowany.
I niby rzeczoznawca uznał szkodę całkowitą, ale ubezpieczalnia pieniędzy nie chciała wypłacić. O swoje sądziliśmy się 3 lata.
Mało tego. Po wypadku bank dał nam ultimatum: w ciągu 7 dni, musieliśmy spłacić całość kredytu, wraz z odsetkami i karną prowizją za wcześniejszą jego spłatę. I skąd wziąć 30 tysięcy złotych? Sprzedaliśmy wszystko co tylko było możliwe, resztę pożyczyliśmy od rodziny i znajomych a mąż musiał wyjechać za granicę by wszystkich spłacić.

Nie było łatwo. Na początku dużo do siebie dzwoniliśmy, rozmawialiśmy o wszystkim. Ale z biegiem czasu każde z nas miało swoje życie i swoje sprawy. Nie mieliśmy czasu na długie rozmowy, bo zmęczenie i nawał obowiązków nam na to nie pozwalały.
On: Od 5 rano pracował na polu, a po godzinach naprawiał samochody lub maszyny rolnicze.
Ja: Pracowałam w sklepie spożywczym i zajmowałam się domem i dzieckiem.
On: Chciał wszystko wiedzieć o nas.
Ja: Nie chciałam się żalić i go martwić.
On: Potrzebował oczami wyobraźni widzieć nas i nasze życie
Ja: Nie miałam ochoty o tym opowiadać, bo nie czułam się szczęśliwa i spokojna. Nie potrafiłam podejść do tego na luzie i bez złych emocji.

I po kilku miesiącach rozłąki każda, nawet najkrótsza rozmowa kończyła się kłótnią.
A wiecie jak to jest kłócić się przez telefon? Masz dosyć to odkładasz słuchawkę. Nie czekasz na wyjaśnienia. Niedokończona rozmowa, brak kompromisu, brak rozładowania złości i przede wszystkim BRAK WSPARCIA. Bo każdy ma swoje życie i swoje sprawy. Nie jest tu, nie widzi jak jest i jakim cudem może oceniać coś o czym nie ma pojęcia? Nie sądziłam, że to przetrwamy.

Udało się dzięki temu, że mąż był ode mnie o wiele mądrzejszy. Rzucił wszystko. Wrócił w odpowiednim momencie do Polski na stałe. Uznał, że pieniądze to nie wszystko i zawalczyliśmy o nasz związek. Na nowo zaczęliśmy ze sobą rozmawiać i mieć wspólne sprawy.

I jeśli miałabym podpowiedzieć komuś „Jak przetrwać związek na odległość” moja odpowiedź byłaby krótka. Zadbajcie przede wszystkim o wspólne relacje. Rozmawiajcie często i o wszystkim. Myśl, że jesteś tam i masz swoje życie, a ja tutaj mam swoje, nie jest dobrym rozwiązaniem. By przetrwać to wszystko MUSICIE mieć wspólne sprawy i wszystko przeżywać WSPÓLNIE.


M2:

Jak przetrwać związek na odległość?

No nie wiem, czy jestem odpowiednią osobą do dawania rad, skoro żaden z moich związków na odległość nie trwał dłużej, niż kilka miesięcy. Chociaż.. właściwie.. Może właśnie dlatego powinnam te rady dawać? No dobra.. zacznijmy od początku..

Gdzie samotna mama, zazwyczaj poznaje facetów?

Yyy... no jak to gdzie? Jeżeli nie w kościele ( heh - kiedyś Wam o tym opowiem ;) ) too... przez internet. A jak już się trafi taki "konkret" to się okazuje, że wcale blisko do niej nie ma.. No ale - jak mawiają - to nie kilometry dzielą ludzi, a obojętność. Dlatego ja nigdy nie żałowałam, że zaryzykowałam, bo ZAWSZE warto, choćby dla kilku chwil szczęścia.

Byłam w takich związkach kilka razy, ale Wam opowiem o dwóch ostatnich, chociaż tak naprawdę relacja, która całkiem niedawno się zakończyła, związkiem raczej nie była..

First time - titanic?

Ehe.. tak myślałam.. Bo Pan K. przypomniał mi jak to jest, kiedy są te.. yyy... motyle w brzuchu. To była taka moja prywatna wiosna, znów był ktoś, kto się o mnie troszczył, martwił, "był ze mną" przez cały dzień. No właśnie.. był? W jaki sposób, skoro dzieliły nas aż 4 godziny drogi pociągiem? 

Hmm...Rzadko rozmawialiśmy. BARDZO rzadko. Tak naprawdę, to zaledwie kilka razy i to po kilka chwil. Za to wymienialiśmy dziesiątki smsów dziennie - najpierw długie, "aż się palce grzały" ;) później coraz krótsze, czasami po jednym słowie. 

Widywaliśmy się średnio co 2 tygodnie - rzadko.. Cieszyłam się na te nasze spotkania, ale kiedy już mieliśmy okazję się przytulić, to czar szybko pryskał. I nie.. wcale nie dlatego, że było mi źle w jego objęciach - przeciwnie.. Rozpływałam się.. problem tkwił w tym, że ja już myślałam o tym, że przecież za chwilę się rozstaniemy, i znów będzie trzeba czekać. I tym sposobem, każde nasze spotkanie upływało w takiej atmosferze. Nie potrafiłam się nim cieszyć mając go obok siebie, a kiedy wracał - czy ja wracałam - znów tęskniłam. Błędne koło, z którego nie potrafiłam się uwolnić..

Powiedziałam - dość. Tak, ja to zrobiłam, i chociaż później próbowaliśmy "jeszcze raz", to już nie było to samo. Teraz wiem, że po prostu to nie on.. i TO NIE JA.. Dwie, zupełnie różne bajki.. a my - oboje - po prostu potrzebowaliśmy bliskości, czułości i... zrozumienia.. 

The last time

Tym razem było zupełnie inaczej. Zupełnie nikogo nie szukałam, właściwie dopiero co zdążyłam się uporać z myślami. Pan Ł.. znalazł mnie sam. 
Przeczytałam tą Jego pierwszą wiadomość późną nocą.. nie miałam już siły odpisać ale wiedziałam, że jeśli nie zrobię tego właśnie wtedy, to o tym zapomnę, a On pewnie już się nie odezwie. 

Zostawiłam kilka słów. Dosłownie kilka, po czym z samego rana mogłam przeczytać na dzień dobry wyczerpującą odpowiedź, i zobaczyć zdjęcia.. Nie był to zupełnie mój typ. Wizualnie wcale mi nie odpowiadał.. Ale to, jak do mnie pisał, a później mówił..

"Byliśmy ze sobą" all the time. I tutaj już bez przesady - serio. Gotowałam z Nim obiady;) Kąpałam i usypiałam dzieci.. Nie.. wcale nie widywaliśmy się częściej, a nasz wspólny czas musieliśmy "kraść" ale.. przez cały czas byliśmy na łączach. Przegadaliśmy setki godzin. SETKI! Opowiadaliśmy sobie o problemach, radościach, o rzeczach, o których nawet mówić nie wypada aż pewnego razu zdałam sobie sprawę, że my już rozumiemy się bez słów... 

Było cudnie. I nigdy wcześniej nie chciałam tak bardzo zaangażować się w żaden związek zwłaszcza, że nie przeszkadzało mi to, że na co dzień go nie ma - jest kierowcą zawodowym i nie ma go w domu przez cały tydzień. On przecież i tak był, a dla mnie chyba weekendowy facet to najlepsze rozwiązanie ;) 

Niestety po jakimś czasie wydarzyło się coś, o czym nie miałam pojęcia dłuuuugoooo i on sam też długo nie zdawał sobie z tego sprawy. W każdym razie, nasze relacje zaczęły się ochładzać.. Długie godziny spędzone z telefonem przy uchu zamieniliśmy na minuty, a później rozmawialiśmy przez chwilę raz na kilka dni. 

Wtedy wszystko zaczęło się psuć.. 

Zatem jak przetrwać związek na odległość?

Gdybym wiedziała o tym już wtedy, pewnie teraz bym w tym związku była. Jednak porównując te moje "przygody" mogę Wam coś poradzić.

  1. Cieszcie się KAŻDĄ wspólną chwilą. Nie rozmyślajcie o tym, że za chwilę znów się rozstaniecie, że trzeba będzie czekać, że znów upłynie wiele czasu zanim zobaczycie się po raz kolejny. Nie marnujcie ani jednej chwili, wykorzystujcie je maksymalnie
  2. Rozmawiajcie, i jeszcze raz ROZMAWIAJCIE. Związek dwojga osób to nie tylko bliskość fizyczna, ale również porozumienie dusz. To bardzo ważne by mieć WSPÓLNE SPRAWY. By żyć RAZEM - choć jesteście osobno. Dzielcie się ze sobą każdą informacją, KAŻDĄ bez wyjątku, nawet jeżeli wydaje się Wam być banalna. Czasami nawet warto sobie przez telefon pomilczeć - dziwne ? Spróbujcie. Nie możecie się przytulić, ale możecie choćby posłuchać swojego oddechu.. 
  3. Korzystajcie z możliwości videorozmowy. To świetna opcja, zupełnie inna jakość rozmowy. Często łączyliśmy się przez messengera, kiedy tylko łapał wifi, przednie kamerki telefonów dawały radę i.. było miło ;) chyba nie muszę Wam mówić, że.. kiedy dzieci śpią to... hehe no.. lepiej nie zaczynajmy, bo pora nie ta.. w każdym razie.. naprawdę polecam.
  4. Róbcie sobie niespodzianki. No tak, Twój facet raczej nie przyniesie Tobie kwiatka, skoro jest teraz setki kilometrów od Ciebie, ale może wysłać Tobie na dzień dobry swoje zdjęcie, i przesłać buziaka. Kiedy nie macie możliwości rozmowy w ciągu dnia, podeślijcie sobie chociaż takiego wirtualnego buziaka na znak, że o sobie myślicie. Gwarantuję, że to prawdziwy poprawiacz nastroju - uśmiech na twarzy murowany ;)
  5. Wspólny angaż. O i to jest BARDZO istotny punkt. Czy to zawsze Ty inicjujesz rozmowy? Ty piszesz pierwsza? Ty proponujesz spotkanie? Zmień to. On również powinien się starać. Facet to zdobywca, poza tym może się przestraszyć, jeśli będziesz za bardzo naciskać.
To tyle z mojej strony, bo jak same widzicie mistrzem od utrzymywania związków na odległość nie jestem :) A co mają do powiedzenia inne osoby?

Patrycja:
Co robimy by przetrwać rozłąkę?
Widujemy się średnio co 5 tygodni. On przyjeżdża do nas, albo my do niego. Jesteśmy ze sobą przynajmniej tydzień i dopiero po tym czasie wyjeżdża. Mamy także bardzo częsty kontakt telefoniczny. Rozmawiamy przez fb, lub przez kamerkę w telefonie się widzimy. Często rozmawiamy i o wszystkim, o każdej dupereli. I chyba ten częsty kontakt choćby przez telefon jest dla nas najważniejszy. Według mnie chodzi o to, by człowiek miał dobrze poukładane w głowie i wiedział czego chce. On oszalał na moim punkcie i inne się nie liczą, a ja również potrzebuję jego. My mamy cel dla którego jesteśmy w stanie to przetrwać. No to chyba tyle. Nie jest łatwo, ale jak się kocha i wie w życiu czego się chce to przetrwać można i te rozłąki.

Daniel:
Nie przetrwaliśmy. Chociaż wydawało mi się, że to taka miłość aż po grób. Dopóki rozmawialiśmy ze sobą dużo, było super, ale ja tutaj, ona w UK, widywaliśmy się raz na 3miesiące i to tylko przez kilka dni. To nie dla mnie. Trwałem w tym związku 4 lata, i tak długo. Czekałem, miała wrócić. JA nie mogłem porzucić pracy i wyjechać do niej. 
Rozmawialiśmy coraz rzadziej. Tęskniłem za jej zapachem, dotykiem.. Za seksem z nią - przecież jestem facetem! Potrzebuję realnej kobiety, nie wirtualnej. 
Teraz jestem szczęśliwym mężem i ojcem, wspominam Katie z sentymentem i wiem, że  mogłem z nią stworzyć szczęśliwą rodzinę ale, nie wyszło..


A Wy, macie doświadczenia ze związkami na odległość? W jaki sposób sobie z nią radziliście?

36 komentarzy:

  1. Myślę, że przede wszystkim trzeba wykazać dobrą wolę i zaufanie. To że druga osoba nie ma czasu wisieć na telefonie skoro zapiernicza w polu lub pada na twarz ze zmęczenia nie znaczy że robi to nam na złość. Jakieś nowe hobby również nie zaszkodzi. To są moim zdaniem rozwiązania na max kilka miesięcy rozłąki. Na dłuższą metę według mnie nie ma taki związek racji bytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Zdecydowanie, związek na odległość na dłuższą metę na pewno nie przetrwa. Już na początku trzeba ustallić zasady i jakiś cel , czyli ten moment, kiedy wreszcie facet i kobieta będą mieli siebie na co dzień.

      Usuń
    2. M1: I tutaj chyba tkwi sedno tego wszystkiego. Jeśli gonimy za pieniędzmi i nie mamy dla siebie czasu, jesteśmy w stanie to przetrwać, ale tylko przez kilka miesięcy - tak jak to było w naszym przypadku. Na dłuższą chwilę nie ma taki związek szans.

      Usuń
  2. Miałam chłopaka który mieszkała ode mnie ok 250 km. Widywaliśmy się podczas zjazdów na studiach. W wakacje przyjeżdżał do mnie w piątek i jechał w niedzielę. Na tygodniu pracował. Było ciężko ale potem się przyzwyczailiśmy. Niestety odległość zrobiła swoje i zaczęło mi go coraz bardziej brakować. Niestety rozstaliśmy się z mojej winy ale nie żałuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Ja też nigdy nie żałowałam :) i uważam, że zawsze warto zaryzykować.

      Usuń
  3. Ja już wiem, że nie wytrzymałabym chyba na odległość, wprawdzie mój mąż nigdzie na długo nie wyjeżdżał, ale oboje mieliśmy okresy dokształcania się w innych miastach i rozłąki zdarzały się. Po kilku dniach robiło się jakoś sztywno, jakbyśmy poznawali się na nowo, a na pewnym etapie znajomości człowiek jednak tęskni za stabilizacją i robieniem wszystkiego wspólnie...
    Słyszałam, że wiele par nie przetrwało związku na odległość, widocznie rozmowy, nawet częste i czułe szepty nie wystarczą...Więzi z rodzicami tracą też dzieci, dlatego wiele osób decyduje się na wyjazd za pracą całymi rodzinami, bo w życiu drugiej strony chcemy uczestniczyć, a nie tylko o tym rozmawiać...
    Tak jest chyba z randkowaniem, randki są super, ale przychodzi w końcu moment, gdy chce się jeść razem śniadanie lub całować się na dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Oj tak, jeżeli chodzi o rodziny z dziećmi, to te dzieci BARDZO na tym cierpią, ale nie tylko przecież, zwykle to ojciec wyjeżdża i też chcąc nie chcąc traci z dzieckiem kontakt. pierwsze kroki, słowa, nabywanie nowych umiejętności, wszystko to go omija. Dlatego jeżeli miałby to być wyjazd za pracą ( za kasą) i byłyby już dzieci to uważam że albo razem, albo WCALE. albo ewentualnie "na kilka chwil"

      Usuń
    2. M1: My przetrwaliśmy jedną taką próbę, ale nie wiem czy kolejny taki wyjazd przyniósłby nam coś dobrego. Chyba nie wierzę w przetrwanie takiego związku. Chociaż Patrycja jest dla nas cudownym przykładem na to, że można. I mocno trzymam za nich kciuki!

      Usuń
  4. Byłam kiedyś w związku na odległość, jednak było to zaangażowanie na dłuższą metę tylko z mojej strony, moja druga połowka niekoniecznie robiła wszystko, aby jak najlepiej to przetrwać i wiem, że z czasem byłoby tylko gorzej. Teraz jestem już w "normalnym" związku i nie wyobrażam sobie żeby było inaczej. Jestem osobą, która bardzo potrzebuje czułości, codziennych spotkać, długich rozmów, patrzenia w oczy i jednak związek na odległość nie do końca mi to dostarczał. Podziwiam wszystkich którzy w nim są no i oczywiście życze im więcej szczęscia niż ja miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: no właśnie. Jeśli stara się tylko jedno, na pewno nic z tego nie wyniknie dobrego. Jak pisałam, u nas na szczęście mąż szybko zareagował i zaczął walczyć o nas, bo gdyby nie to, już dawno byśmy byli po rozwodzie. Zaczęliśmy na nowo ze sobą rozmawiać. Każdy przytulas, każda rozmowa, najmniejszy czuły gest sprawiał, że przypomnieliśmy sobie jacy jesteśmy dla siebie ważni.

      Usuń
  5. Nigdy nie byłam w takim związku, a wracając do pytania: szczerze to nie wiem. nigdy nic nie reklamowałam w netto, ale reklamacja jest 2 letnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Nooo w Biedronce jest bodajże rok, ale tam jest tak, że jak się coś zepsuje, to oddają kasę, nawet nie sprawdzają jaka przyczyna usterki ;)

      Usuń
  6. Związki na odleglosć sa ciezkie, moj sie rozpadl.
    P.S.Bardzo ciekawy blog,bede zagladac i dodaje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ojjj nie masz opcji dodAJ DO KREGOW SZKODA....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Już mamy taką opcję, dzięki za podpowiedź :)

      Usuń
  8. Nigdy w związku na odległość nie byłam i nie wyobrażam sobie, gdyby mój obecny związek nagle miał się w taki zamienić. Chociaż to pewnie zupełnie inaczej wygląda, kiedy od początku się wie, że ta odległość jest, ni gdyby nagle zdarzyło się tak, że partner musi gdzieś daleko wyjechać. Niemniej jednak Wasze rady sa bardzo trafione i wydaje mi się, że są one cenne nie tylko dla związków na odległość, ale także tych "zwyczajnych" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, kiedy od początku Wiesz, że ten związek będzie tak wyglądał to jest inaczej, od razu decydujesz, czy chcesz podjąć ryzyko.
      I masz rację. to w sumie takie ogólne rady, ważne również dla "zwyczajnych" związków

      Usuń
  9. Byłam przez prawie 7 lat w związku na odległość. To była moja pierwsza prawdziwa miłość i ta najprawdziwsza. Mimo że byłam z nim tyle, przez większość mojego tego bardziej świadomego życia, to nadal nie umiem powiedzieć, jaka jest ta tajemnica i sposoby na związek na odległość. Miłość po prostu? Wydaje mi się, że w miłości jest wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tej chęci bycia pewnie.. bo dopóki oboju na sobie tak samo zależy, to oboje będą się starać a dopóki się starają, dopóty związek ma szansę przetrwać..

      Usuń
  10. Słyszałam kiedyś wzruszającą historię dotyczącą II wojny. Para czekała na siebie 7 lat bez żadnego połączenia telefonicznego, a nawet listu. Po prostu czekali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: :) nooo to musiała być PRAWDZIWA miłość. Zwłaszcza, że tak naprawdę nawet nie wiedzieli, czy mają jeszcze na kogo czekać. Ale kiedyś było inaczej, jak się coś psuło, to się to naprawiało, a nie wrzucało do kosza ..

      Usuń
  11. dla mnie wakacje to zawsze najgorszy okres, ale na szczęście są telefony ;) choć to nigdy nie to samo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: dzięki telefonom możemy ze sobą rozmawiać i mniej za sobą tęsknić. Na pewno są przydatne.

      Usuń
  12. Nie wyobrażam sobie takiego związku, nigdy nawet nie "liznęłam" takiej relacji... Z moim mężem spotykałam się prawie 10 lat i widywaliśmy się niemalże codziennie. Nie wiem co zrobilibyśmy, gdyby któreś MUSIAŁO wyjechać. Chyba drugie rzuciłoby wszystko i pojechało z pierwszym :) Jakoś nie wierzę w takie związki, wydaje mi się, że skoro chce się budować coś razem to powinno się być w tym RAZEM. Ale nigdy nie stałam "pod ścianą", więc ciężko powiedzieć jak bym się zachowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Niestety, nie zawsze mamy na to wpływ i nie zawsze możemy wybierać. Nikomu nie życzę takiej próby czasu.

      Usuń
  13. 5 lat widywalam sie z moim, 500 km, ogromna milosc przetrwala wiele trudnosci. Widywalismy sie co 2 tygodnie na 2-5 dni ;) zawsze byl gdy go potrzebowalam choc nie bylo to latwe. Chocby gdy trafilam do szpitala i chorowalam. Mialam wsparcie, wiedzialam, ze jestem kochana. I co? W grudniu sie pobieramy a teraz mieszkamy ze soba i nie bylo zadnego docierania jakie czesto jest u par co spotykaja sie codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Można powiedzieć, że w miarę często się widywaliście. Nie każdy ma taką możliwość. Ale właśnie w tych rozstaniach chyba o to chodzi, by walczyć o siebie i robić wszystko by być ze sobą jak najdłużej pomimo ogromnej odległości.

      Usuń
  14. Ja przez dobre kilka lat żyłam w związku na odległość a od 3 lat jestem szczęśliwą mężatką. Związek na odległość nie jest łatwy ale myślę że podstawą tutaj jest zaufanie i cierpliwość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Życzę szczęści. I dziękuję za cenną wskazówkę. Zaufanie i cierpliwość, z pewnością są w takim przypadku niezbędne

      Usuń
  15. Temat ciężki dla kogoś kto nigdy nie musiał rozstawać się z ukochana osobą na dłuższy czas. Jeśli już zajdzie taka sytuacje jest to prawdziwa próba przetrwania, ale można ją przetrwać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Nie ma rzeczy niemożliwych. Wszystko można, jeśli mocno się kocha. Ale trzeba uczucie ciągle na nowo i nieustannie pielęgnować. Nie zapominajmy o tym.

      Usuń
  16. Oj to tylko teoria. Niby nie ma rzeczy niemożliwych, ale czas i obowiązki robią swoje. W którymś momencie trzeba się zdecydować, bo nie da się żyć w nieskonczoność na odległość. Przychodzi taki moment, że ktoś zaczyna miec inne towarzystwo, sprawy. Tak zwyczajnie, by nie siedzieć samemu. Początek jest zwykle niewinny. Zapraszamy do nas www.mama-to-wie.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. M1: Zgadzam się z Tobą. Tak właśnie było w naszym przypadku. Uznaliśmy, że 9 miesięcy rozłąki to już zbyt wiele i musimy do siebie wrócić. To uratowało nasz związek, bo nie wiem czy kolejne miesiące byśmy potrafili znieść.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakies dwa lata zylismy na odleglosc, az powiedzielismy dosyc i to byla najlepsza decyzja nie ma nic gorszego niz zwiazek na odleglosc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Bo najważniejsze, to znaleźć granicę i w odpowiednim momencie powiedzieć sobie dość.

      Usuń