Kobieta zmienną jest - 4 rzeczy, które lubimy w sobie zmieniać

11:13 Mamy do Pogadania 19 Comments

Bycie kobietą wcale nie jest proste. No wiecie te buzujące hormony, nad którymi tak trudno zapanować.  Dzisiaj jest fajnie, jutro już źle. W tej chwili jestem szczęśliwa, za 5 min chce mi się płakać. Bo kobieta zmienną jest i naprawdę trudno jej dogodzić.



Wiele przykładów mogłabym przedstawić właśnie na udowodnienie faktu, że kobieta zmienną jest. Ale w tym poście, chcemy skupić się konkretnie na tym co lubimy w sobie zmieniać. A więc do dzieła.


Włosy

M1:

Pole popisu mamy duże. Możemy eksperymentować na wiele sposobów. Począwszy od długości, kończąc na kolorze.

Wiele lat zapuszczałam włosy. No wiecie, długie kręcone włosy (nie takie kędziorki, ale też całkiem fajnie się prezentujące), moja wizytówka od lat. I zawsze chciałam by wyglądały zdrowo i błyszczały jak u gwiazdy filmowej. Lubię te moje fale. A mój mąż wręcz je uwielbia. Ale następuje w życiu kobiety taki czas, kiedy nawet te wiele lat pielęgnowane włosy stają się nudne. No i co dalej? Nie wiem jak tam Ty M2, ale ja idę na żywioł. Jak coś zmieniać to na maksa!

5 lat temu skróciłam włosy z długości do pasa, na krótko. Wiecie taka bombka. Przód delikatnie dłuższy, tył odrobinę zgolony. I ani troszkę nie było mi żal tych długich włosów. Czułam się z tą zmianą wręcz cudownie. Oczywiście po kilku miesiącach zaczęłam żałować i chciałam doklejać wszystkie te włosy, których tak chętnie pozbyłam się wcześniej. I na nowo zapuszczałam.

I znowu przyszedł czas na zmianę. Znowu moje włosy są długie i już na jutro umówiona jestem na radykalne cięcie. Nie, tym razem nie będzie aż tak drastycznie, ale na pewno o dobre 20 cm będą krótsze. Nie wiem jeszcze na jaki styl się obetnę, ale na pewno potrzebuję zmiany.

Kolor również niedawno zmieniałam pomimo tego, że zarzekałam się, że poczekam na lata, kiedy będę siwa i nie będę miała wyjścia. Mam kilka siwych włosków, ale spokojnie, nikt by tego jeszcze nie zauważył.
Ale potrzebowałam się poczuć inaczej i eksperymentowałam. Najpierw kasztan, później rudy a teraz blond. Mam nadzieję, że róż albo zieleń nie przyjdzie mi do głowy, bo nie wiem czy mój mąż by to wytrzymał.

Nie no kobieta zmienną jest i w życiu za nią nie nadążysz! Nie ma takiej opcji! Sama nie nadążam ze sobą! A Wy kobiety też tak macie? Często zmieniacie zdanie?

M2:

Nooo widzisz... ja to może inna jestem. Nie no, na pewno jestem inna! Pamiętasz, jak mi mówiłaś jakiś czas temu, że powinnam coś w końcu zrobić z tymi swoimi włosami? Zdecydować się na jakąś konkretną zmianę? Taaa.. niby byłam na nią zdecydowana i co? I NICO! Poszłam to fryzjera i jedyne co zrobiłam, to skróciłam włosy o jakieś.. pół metra ( ehe - wiem co piszę ;) ) plus nałożyłam farbę - PIERWSZY RAZ W ŻYCIU! A jaką? A no taką, żeby wyglądała jak najbardziej naturalnie.

Kolor był tak zbliżony do mojego, że nawet nikt nie zauważył "zmiany" :)

Ale ja jednak tych siwych włosów miałam nie mało, dlatego kiedy farba zaczęła "schodzić", było je widać jeszcze bardziej. Tym razem nie poszłam do fryzjera... Odwiedziłam Rossman'a i tam kupiłam farbę, którą sama sobie później nałożyłam na włosy - ttiaaa.. pierwsza samodzielne farbowanie, a ja mam już 30stkę na karku ;) I Wiecie co? Miał być ciemny brąz.. a okazał się, że wyglądam jak KRUK! Dosłownie.. Cholera, węgielek, no! Myślałam, że się rozpłaczę.

Tak przywykłam do tego swojego brązu, tak się do niego przywiązałam. Wiecie ile razy tego dnia umyłam włosy? 12 :D Następnego 10.. a farba i tak nie zeszła.. ale codziennie ktoś mi mówił : o, zmieniłaś kolor włosów, ładnie Tobie, pasuje Ci.. i chyba sama w to uwierzyłam. Teraz co miesiąc kupuję tą samą farbę i... rzeczywiście czuję się lepiej po jej nałożeniu.. Bo wiem, że zrobiłam coś dla siebie,

Makijaż.

M1:

Rzadko kiedy się maluję. No może delikatny fluid jest konieczny, by rozświetlić twarz i zakryć drobne niedoskonałości, ale to wszystko. Nawet nie jest to zauważalne. Ale są dni, kiedy jestem w bojowym nastroju i muszę zaszaleć. Nakładam sobie wtedy tonę makijażu. Tusz do rzęs a do tego czarna kreska pod okiem. Dodaje mi to pewności siebie i potrzebuję od czasu do czasu takiej zmiany. Też tak macie?

M2:

Ja tam się czuję najlepiej bez tapety i chociaż kobieta zmienną jest to.. makijaż nie jest zmianą, która wywołuje jakiś szczególny uśmiech na mojej twarzy ale może to dlatego, że ja.. NIE POTRAFIĘ SIĘ MALOWAĆ :) serio! Nigdy nie eksperymentowałam z kolorowymi kosmetykami i jedyne na co mnie stać, to nałożenie tuszu do rzęs i błyszczyku na usta. ot, co ;)

W co się ubrać?

M1:

Zupełnie niedawno miałam taki etap, że wszystkie dopasowane bluzki, oraz spodnie wyniosłam na strych. W zamian zaczęłam ubierać te o 2 rozmiary za duże. Kurczę naprawdę tak było. Czułam się w luźnych rzeczach wręcz wspaniale. I myślałam, że nawet fajnie wyglądam w takim zestawie.

Ale pewnego dnia stanęłam przed lustrem – musiało chyba wtedy słoneczko zaświecić, bo całkiem zmieniłam swoje nastawienie do siebie i świata. Puknęłam się w głowę i powiedziałam: „Nie no co Ty robisz? Nie jesteś super szczupła, ale rozmiar 38/40 to też nie jakaś tragedia. Dalej wyciągaj wszystko ze strychu, a te ubrania wydaj potrzebującym!”. No i tak zrobiłam. Wróciłam do mojego rozmiaru. Wiem, że kobieta zmienną jest i właśnie dlatego wszystko to, co było mi o wiele za duże wydałam, by nie pozwolić sobie na kolejny etap zaniedbania.

M2:

M1, przecież Ty masz ZAJEBISTĄ figurę. Najmniejszy rozmiar w jaki ja się wciskam (i to zależy jak wiatr zawieje) to 44 :P a źle bym się czuła w ciuchach o dwa rozmiary za dużych ;)
W każdym razie, figury można Tobie pozazdrościć. A jeżeli chodzi o ubrania...
Zmiany ponoć zawsze są dobre.. no może i są.. ale ja źle się czuję w typowo kobiecych ubraniach - mowa rzecz  jasna o sukienkach. I taaaak rzadko je zakładam. Chyba nigdy się do nich nie przekonam. Za to małe zakupy ubraniowe mi też poprawiają nastrój ;)

Figura, zgrabne ciało czy okrągłości?

M1.

Och, to dopiero jest mega problem. Bo tak, jak mamy wpływ na to jaki makijaż nałożymy lub co zrobimy z włosami, albo jakie ubrania na siebie założymy, tak ze zmianą rozmiaru ciała może być trudniej.

I spoglądam w lustro i w jednej chwili widzę kobietę z nadmiarem tłuszczyku, grubymi nogami, małymi piersiami itp. No i wtedy idę na dietę. Zmieniam w myśli menu i już widzę jak chudnę i się zmieniam.
Ale następnego dnia, stoję w tym samym miejscu i już wcale nie jestem taka okropna jak wcześniej. Cudowna ta dieta prawda? Jeden dzień i wszystko jest jak najbardziej na miejscu!

Albo inaczej.
Jednego poranka myślę sobie, że to nic że brzuszek nie jest idealny, mam przynajmniej czym oddychać. Mąż zadowolony, ja dzięki temu czuję się doceniona. Czego chcieć więcej?
A następnego poranka, jestem załamana. Co z tego, że piersi są ok, jak brzuch się wylewa? Biust można oszukać. Kupić biustonosz typu push-up i gotowe. A boczki pozostaną i wcale nie wyglądają ciekawie w obcisłych spodniach i dopasowanej bluzeczce.

M2:

Hehehehehe Oj M1, ja już dawno zmieniłam sposób myślenia. Nie rozkminiam za dużo, jeżeli podobam się swojemu facetowi, a sama ze sobą dobrze się czuję, to nic w sobie nie zmieniam, i tyle. Najważniejszy jest dystans do siebie, i pozytywne myślenie. Skoro ten Twój niby wylewający się brzuszek nie sprawia, że cierpi na tym Twoje zdrowie fizyczne, to wrzuć na luz, kurde.

Faceci twierdzą, że wszystkie jesteśmy piękne ;) A ja uważam, że najważniejsze to znaleźć ten spokój, i harmonię, a nie wiecznie w sobie coś zmieniać dążąc do ideału, którego opis i tak stale się dla nas zmienia.

Ja lubię zmiany.. w życiu prywatnym - w zawodowym cenię sobie tą stabilność. Więc jak najbardziej potwierdzam, że kobieta zmienną jest, ale pewnie kiedyś przyjdzie taki czas, że nie będę już chciała nic zmieniać. To podobno nazywa się... STABILIZACJA ;)

Ale to tylko kilka takich kwestii, które w tej chwili przyszły mi do głowy. Jestem ciekawa co o tym wszystkim myślą panowie. Z niecierpliwością czekam na wasze komentarze. Co byście dopisali do naszej listy? Każda kobieta zmienną jest, czy jednak znacie przypadki kobiet zdecydowanych i ułożonych?

19 komentarzy:

  1. No, zmiany w wyglądzie to chyba nie tylko nieodłączny element kobiet, ale też facetów :)
    Ja na przykład osobiście też z włosami różne rzeczy kombinuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: o jak miło słyszeć, że i faceci lubią zmiany ;-)

      Usuń
  2. Niektóre kobiety namiętnie zmieniają meble , samochody, a w skrajnych przypadkach także facetów. Ja należę do zachowawczych i nawet fryzurę zmieniam niechętnie, kolor już bardziej... a faceta mam tego samego od 31 lat:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Bo najważniejsze to czuć się dobrze ze sobą. wtedy zmiany nie są potrzebne. Jeśli chodzi o faceta to również nie zamierzam zmieniać ;-)

      Usuń
  3. Ja notorycznie chcę zmieniać figurę, ale mi się to nie udaje. Znaczy niby udaje, ale po jakimś czasie wracam do punktu wyjścia i tak na okrągło :). A włosy lubię mieć długie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Szkoda tego wysiłku wniesionego w odchudzanie. Trzymam kciuki za wytrwałość. Ja również lubię długie włosy, ale mimo wszystko czasami przychodzi taki czas, że i skrócić je muszę.

      Usuń
  4. Nie wszystko trzeba i warto zmieniać :) Owszem, są rzeczy, które można zmienić bo ma się taki kaprys, może samochód, fryzurę, czy jakieś rzeczy materialne, ale tutaj sądzę, że kobiety jak i mężczyźni mają bardzo podobnie. Znam facetów, którzy też co chwile coś zmieniają, jakieś nowe gadżety, czy też fryzura :) Jednak mam dużo rzeczy, które już osiągnęłam, doszłam do takiego punktu, że mi się one podobaja i nie chce ich zmieniać kiedykolwiek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: No i fajnie. Mam nadzieję że kiedyś i ja dojdę do punktu, kiedy nie będę potrzebowała zmian i będę z tym co mam szczęśliwa

      Usuń
  5. Włosy: gdy byłam 11-latką obcięłam je na krótko. Było to dzień przed umówioną wizytą u fotografa (miałam jakieś legitymacyjne zdjęcia robić). Wyglądałam jak zawodowy mop, płakałam tak bardzo, że na tych zdjęciach wyglądałam nie jak mop, ale mop-królik z czerwonymi oczami. Nigdy więcej krótkich włosów!!!! Co do koloru to w szkole mama była wzywana do szkoły, że jestem za młoda na farbowanie. Nie pomagało tłumaczenie, że to mój naturalny kolor...
    Makijaż: Zaczęłam od tuszu. Później dodałam podkład. Następnie róż. Jeszcze później kredkę. Rysowanie kresek mnie przerastało przez jakieś 2 miesiące... Teraz rysuję tylko jak idę dalej niż na plac zabaw lub do mięsnego.
    Ubiór: Próbuję dokonać zmian, ale ciężko mi to idzie...
    Figura: Całe życie wysłuchuję, że mogłabym więcej jeść, że jestem wieszak itp... Po ciąży ważę jeszcze mniej niż przed. Niech nikt mi nie mówi, że super. Ten punkt też jest na etapie zmian.
    Szybki wniosek: jak się kobieta staje matką to chce już wyglądać jak babka, a nie jak nastolatka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Pomimo tego, że większość z nas lubi zmiany, to tak jak w Twoim przypadku niektórym przychodzi to z wielką trudnością. Zyczę powodzenia i przede wszystkim akceptacji samej siebie.

      Usuń
  6. u mnie dużo krągłości i z wielką chęcią bym to bardzo zmieniła, ciążowy balast ciągnie się . A i włosy też lubie takie zmiany :) Pozdrawiam Serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszą moją myślą były włosy właśnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Bo włosy chyba są pierwszą rzeczą która rzuca się ludziom w oczy. Czasami fajnie jest poeksperymentować. Ja idę dzisiaj ;-)

      Usuń
  8. Zawsze dążę do perfekcji i zawsze mi to nie wychodzi ;) na okrągło bym coś w sobie zmieniała... włosy, figurę, makijaż. Nigdy nie jestem z siebie zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Może przyjdzie kiedyś czas kiedy tak jak M2 zaczniemy akceptować siebie takimi jakimi jesteśmy. Życzę tego Tobie jak i sobie.

      Usuń
  9. Oj skąd ja to znam. Czego ja z włosami nie robiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Czasami po prostu potrzebujemy zmian, by się poczuć lepiej ze sobą ;-) albo gorzej jeśli metamorfoza się nie uda ;-(

      Usuń
  10. Cóż, ja staram się być sobą, a włosy .. non stop szukam jakichś odżywek, szamponów, które chociaż po części naprawią zniszczone włosy . ;)

    OdpowiedzUsuń