Nie ma jak u teściowej

11:44 Mamy do Pogadania 16 Comments

Temat jak najbardziej na czasie. I będzie na czasie ZAWSZE. Bo synowa zawsze będzie synową a teściowa – teściową. I nie ważne jak te dwie kobiety będą się starały, zawsze do jakiegoś zgrzytu dojdzie. Synowa znajdzie u teściowej wady a i teściowa nie będzie jej dłużna.






A co jeśli te dwa wulkany zamieszkają razem? Ba, co ja mówię… czasami wystarczy krótka wizyta u teściowej, by wymienić się złowieszczym spojrzeniem albo krótkim ale dosadnym zdaniem.
Oczywiście nie musi być źle, oczywiście zdarzają się wyjątki, kiedy naprawdę synowa czuje się świetnie u teściowej i dogadują się jak najlepsze przyjaciółki. I takich doznań właśnie Wam kochane kobietki życzę.
Ale teściowa to nie tylko relacja z synową. Zięć również ma coś do powiedzenia ;-)

Jak to jest z nami "człowiekami"?

M1:

U teściowej – okiem mojego mężczyzny


Tak, jesteśmy goszczeni

Przyjeżdżamy do moich rodziców i zawsze jesteśmy ugoszczeni na bogato. Stół pełen jedzenia, owoców i słodkości. I nie ważne czy jest to początek, środek, czy koniec miesiąca – dla zięcia zawsze wszystko musi być na bogato. I pomimo, że mama wcześniej lub później do mnie dzwoni, że nie ma pieniędzy, to bez względu na koszty odświętny posiłek będzie zrobiony.
Co mój mężczyzna na to?
Z jednej strony fajnie, wie że jest lubiany, ale czy naprawdę trzeba to okazywać wystawnym obiadem? A może nie jest to szczere, bo gdyby był "swój", to bez większych oporów mógłby klepać biedę z całą rodziną.
Mama twierdzi, że korzysta, bo to jedyne momenty kiedy może dobrze zjeść, ale nie do końca jest to rozumiane przez mojego faceta.

A jak wyglądają rozmowy?

Owszem rozmawiają. Nawet coraz częściej wymieniają się swoimi poglądami, często sprzecznymi i odmiennymi. Ale kiedy zaczyna iskrzyć, szybko męska część dialogu się wycofuje i nie powoduje dalszych spięć. Mądry ten mój małżonek, prawda?

A co po powrocie do domu?

Gdybym nie zapytała co czuje, w życiu bym się nie dowiedziała jakie jest jego zdanie na temat teściowej. Bywa u teściowej z szacunku do mojej rodziny, ale nie czuje potrzeby rozmawiania o tym, a tym bardziej wyrażania złych emocji na ten temat.

U teściowej – spojrzenie synowej


Tak, jesteśmy goszczeni

Spotkanie rodzinne, wspólny obiad lub kolacja. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym usiąść i czekać na to, aż ktoś poda mi herbatę. Oczywiście w miarę możliwości pomagam i wspólnie krzątamy się po kuchni. I nie ma z tym większego problemu. Nie przeszkadza mojej teściowej to, że jej dom i kuchnia są przeze mnie traktowane jak swoje. Ale może to dlatego, że przez około 2 lata mieszkałyśmy razem, a teraz pomimo osobnych kuchni, łączy nas wspólny dom?

A jak wyglądają rozmowy?

Dopóki mamy podobne spojrzenie na świat jest dobrze.
Ale co kiedy nasze zdania znacznie się różnią? Wtedy następuje między nami ostra wymiana słów. Każda uparcie broni swojego, i żadna nie da za wygraną. Niestety w ostatnim czasie do tego stopnia, że jedna lub druga powie za dużo i później tego żałuje. Potrafimy ze sobą długo nie rozmawiać i gniewać się na siebie, bez wyjaśnienia sytuacji.

Ale nie zawsze tak jest. Są i takie chwile, kiedy porozumiewamy się świetnie. Jest mi jak matka, która wszystko wie, i we wszystkim pomoże. Bo przecież tak naprawdę nie ma złych ludzi i każdy zasługuje na szansę.

A co po powrocie do domu?

Rozmawiam o wszystkim z mężem. Analizuję każde słowo, każdy moment. Nakręcam się - niepotrzebnie. Ale jest ON i szybko sprowadza mnie na ziemię.

A jeśli jest fajnie, nie mogę doczekać się kolejnego dnia i szukam możliwości by zejść na dół i spędzić jak najwięcej wspólnie dobrych i radosnych momentów.


M2: 

Nigdy nie mieszkałam z teściową

I chwała Bogu! Chociaż to akurat była ( jest) kobieta, której nie zależało na tym, żeby komuś wadzić. Dlaczego zatem cieszę się, że nie miałam okazji spędzić z nią nigdy więcej, niż 5 dni z rzędu? Bo u nas BARDZO odczuwalna była..

Różnica pokoleń

Nie, nie jest starą babuleńką, dla której życie się już kończy. A przynajmniej, jeśli chodzi o realny czas. Bo właśnie taką babuleńkę  z siebie robi.

Chustka na głowie, stare, powyciągane szmaty ( nie mogę tego nazwać ubraniami ) i kawałek gałęzi, do poganiania krów. To jej znak szczególny. Ona się zatrzymała - w czasie.

Kiedy z Panem Tatą chcieliśmy gdzieś pojechać zawsze pytała - po co? Toć w domu Wam źle?

Nie ma przyjaciół, znajomych, z połową rodziny jest skłócona. Zamknęła się w tym swoim wielkim domu, zakluczyła drzwi a bramy pilnują 4 wielkie psiska i kiedy tylko zaszczekają, nikt nie pójdzie sprawdzić któż pojawił się na horyzoncie. Tam się z gości NIE CIESZY. Tam po prostu.. WCHODZI SIĘ POD STÓŁ! I to nie w przenośni! Dosłownie!

Spotkałam się z taką sytuacją już za pierwszym razem, kiedy pojechałam poznać Rodzinę Pana Taty.. i wtedy już pomyślałam : O fuck... co ja najlepszego robię...

A jak wyglądały...

Kontakty między Matką a Synem?

Mówi się, że Facet zawsze będzie traktował swoją kobietę tak, jak traktuje swoją Matkę. Nie wierzyłam.. a jednak to prawda.

Ciągłe kłótnie, sprzeczki o byle co. Krzywe spojrzenia. Między nimi nie było ciepłych uczuć  - chyba, że któreś potrzebowało pieniędzy. Oooo wtedy było aż za grzecznie.

Często jego matka przychodziła do mnie i mówiła : Zrób coś, dopóki jeszcze masz na niego jakichś wpływ. Boję się go..

Tak, stale na nią krzyczał, ale ona nie pozostawała dłużna.

Pamiętam, jak powiedziała do swojej córki: Ty zawsze masz być ze mną, ja ciebie zamknę na klucz w Twoim pokoju, łazienkę masz, jedzenie Tobie przez okno podam, ale NIE PÓJDZIESZ do żadnego faceta. Masz obowiązek być ze mną, przy mnie, przez całe życie. Chcesz? To Ci za to zapłacę..

W końcu uciekła, w nocy, przyjechał po nią facet, z którym ma teraz dziecko - rówieśnica mojego młodszego Bąka. Żyje im się dobrze i.. NORMALNIE.. I ona chyba dopiero teraz wie, czym naprawdę jest życie.

Co myślę o swojej teściowej?

Sama nie wiem.. od ponad 2 lat nie mieszkamy z Panem Tatą. Wiecie, że ona nawet nie zadzwoni do mnie zapytać jak mają się jej wnuki? Nie tęskni? Nie kocha? Czy Ona w ogóle potrafi kochać? Czy jest tak okrutną egoistką, że wszystko i wszystkich ma głęboko w dupie?

Jeżeli jednak zastanowię się głębiej to muszę przyznać, że NIGDY nie zaznałam od niej większej krzywdy. Owszem, było mi przykro gdy broniła syna, alkoholika, choć wiedziała, że pije nałogowo i jak bardzo agresywny jest po alkoholu. Ale ja wiem, że ona w głębi duszy jest DOBRYM człowiekiem, tylko trochę zagubionym.

Może po prostu NIKT nigdy nie pokazał jej jak bardzo można cieszyć się życiem? Może nigdy prawdziwie nie kochała, albo nikt nie kochał jej? I wcale nie mówię tutaj o życiowym partnerze, ale choćby o przyjaźniach, no bo jak, na litość Boską, można żyć BEZ LUDZI?
Ona rozmawia tylko z krowami - i znów nie piszę w przenośni, niestety..

Mimo wszystko, gdybym spotkała ją przypadkiem na ulicy, chętnie zamieniłabym z nią kilka słów.. Bo jakby nie było.. przez ponad 6 lat, była częścią mojego życia.. a w życiu moich Dzieci będzie przecież do końca swoich dni, o ile tylko będzie tego chciała.

Jaką teściową była moja Mama?

Ha! Chyba nie powinnam się na ten temat wypowiadać. Nie mnie oceniać, nie? Ale kiedy tak patrzyłam z boku na jej "poczynania" widziałam, jak bardzo się stara.

Podobnie jak u M1, to i u nas zawsze stół musiał być suto zastawiony, niezależnie od tego, czy były na to pieniądze, czy trzeba było je wyciągnąć spod ziemi. Nic nie zmieniło się także po ślubie, Pan Tata był członkiem rodziny, ale traktowało się go jak gościa.
Wiedziałam, że go nie lubi. NIENAWIDZI.. bo podświadomie na pewno czuła jak bardzo mnie (nas) on krzywdzi. Mimo to, zaciskała zęby, i znosiła każdą złą uwagę, krzywe spojrzenie, żeby tylko nie robić mi przykrości..

Teraz jest już prawie teściową po raz drugi ;) Chciałabym, żeby miała dobre relacje z dziewczyną mojego Brata.. I mam nadzieję, że tym razem, będzie inaczej. A stara się tak samo.. Bo kocha swojego Syna ;)

Różnica między moją Mamą, a Teściową

Ojj i tutaj to dopiero mogłabym się rozpisać. Właściwie jedyne, co je łączy to to, że mają gospodarstwo. Ale teściowa nie oddziela pracy od życia codziennego.

Przez cały dzień te same ubrania - dom przesiąkł już zapachem krów . To ładna kobieta, zmęczona życiem, mogłabym nawet powiedzieć, że seksowna- gdyby tylko zrzuciła z siebie te szmaty, trochę się umalowała..

Moja mama jest zupełnie inna. I jestem pewna, że nie jeden facet zazdrości mojemu tacie takiej kobiety - oczywiście po godzinach :) bo kiedy tyra w polu wyrywając zielsko z buraków to... no way... nikogo nie zachwyci :D

I tutaj jakby dwa światy są również jeśli chodzi o... wyjście do ludzi. Jedna uwielbia, chłonie ich słowa, druga woli się zaszyć w domu i zakluczyć drzwi a kiedy ktoś przyjdzie, udawać, że jej nie ma.

Jedna będzie odkładała pieniądze przez całe życie - nie wiadomo na co, druga jak ma trochę kasy, zmieni meble w kuchni, dołoży do nowej maszyny, albo... pojedzie gdzieś na krótką wycieczkę.

Szczerze mówiąc, nie znam faceta, który byłby zadowolony ze swojej teściowej. Kobiety? Tutaj bywa różnie. Bo są takie, które uważają, że u teściowej nawet lepiej jak u mamy i świetnie się z nią dogadują ale znam też takie, które traktują teściową jak najgorszego wroga i jadą do niej jak za karę.

A jak to jest u Was? Kochacie swoje teściowe? Macie jakieś rodzinne historie z teściową w roli głównej?

16 komentarzy:

  1. Ja tam teściowej nie mam, ale patrząc na relacje moich rodziców i dziadków, to zarówno mama jak i tata mieli/mają z teściami bardzo dobrze (chyba). Ogólnie to mieszkaliśmy u dziadków ze strony taty i moja mama była przez nich traktowana jak ich własna córka, nie jak gość w domu, tylko właśnie domownik i podobnie jest z tatą, kiedy jesteśmy u rodziców mamy. No, muszę przyznać, że fajnie trafili :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Jak miło czytać takie komentarze. Fajnie wiedzieć, że stereotypy nie zawsze się sprawdzają. To macie szczęście posiadając tak wspaniałą rodzinę.

      Usuń
  2. Ja sie teściowej nie dorobilam bo rozstalismy się. Bez ślubu. Ale ile ta kobieta mi złego zrobiła to normalny człowiek nie uwierzylby w takie okrucieństwo. I to, że ona rowniez nie potrafi kochać swoich dzieci. I jej syn a ojciec mojego dziecka, jest tak bardzo kurwa do niej podobny.

    Nie nauczyła go kochać naprawdę.
    Ale czego może nauczyć matka alkoholiczką? Tylko picia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: To przykre. Niestety i na takich ludzi można w życiu się "nadziać".

      Usuń
  3. Ja Teściowej jeszcze (teoretycznie) nie mam, ale praktycznie od trzech lat spędzam dość dużo czasu w domu Narzeczonego (z racji odległości) i nigdy nie miałam z jego mamą jakichś problemów, Wręcz przeciwnie, to kobieta, która by nieba przychyliła i słyszałam, jak go namawia na ślub ze mną, kiedy myślała, że śpię:D Nigdy nie miała problemów z tym, żebym przyjechała na kilka dni, kiedyś nawet proponowała, żebym u nich zamieszkała dopóki nie znajdziemy czegoś swojego. Chętnie pogada, czy to przy herbacie, czy przy piwie. Wymieni się przepisami i radami w kuchni. Mam nadzieję, że po ślubie się to nie zmieni, bo patrząc na relację moich rodziców z teściowymi... nie było/nie jest kolorowo :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Kochana i tego Tobie życzę. Niech teściowa Twoja zawsze będzie taką jaką jest. Niestety często po ślubie to się zmienia i te relacje są inne. Nie wiem, może po ślubie oczekiwania wobec synowej się zmieniają? Moja przed ślubem była mi jak matka. Uwielbiałam tą kobietę. Każda chwila z nią była dla mnie cenna. Teraz nadal ją szanuję i cenię, i usiądziemy razem i porozmawiamy, ale jest już inaczej. Już się nie zwierzam. Brakuje mi tych momentów, ale niestety póki co z tym się pogodziłyśmy. A szkoda, bo to były naprawdę cudowne chwile.

      Usuń
  4. U mnie na szczęście relacje, synowa (ja) - teściowa, zięć - teściowa, są super :) Jestem szczęśliwa z tego powodu i każdemu podobnej sytuacji życzę :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam jeszcze teściowej, ale mam nadzieje, ze to będzie bardzo dobra relacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Jak to wynika z komentarzy tutaj - jak najbardziej jest to możliwe, i pomimo złej sławy, nawet często spotykane, więc jest nadzieja;-) trzymam mocno kciuki za powodzenie.

      Usuń
  6. Ja akurat miałam super teściową, lek na dusze, serce na dłoni, z teściem było gorzej, ale z nim wszyscy mieli nie wesoło. O teściowych nasłuchałam się różnych historii, więc anegdoty i zła sława nie wzięły się znikąd. Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Pewnie nie wzięły się znikąd ale wspaniałe jest to, że jednak znajdą się i wyjątki. Podnosi to na duchu i dodaje wiary w ludzi.

      Usuń
  7. Na szczęście nie mam takich problemów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Cieszę się, że jesteś kolejną osobą, która potwierdza nas w tym, że relacja z teściową nie musi być zła. Życzę dalszych dobrych relacji.

      Usuń
  8. Moja przyszła synowa wie, że do mnie może jak w dym. Syn nie ma z nami lekko oj nie...Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Oj, zazdrościmy synowej takiej teściowej i trzymamy za Was kciuki.

      Usuń