Słodki upominek – czy to dobry pomysł na prezent dla dziecka?

07:07 Mamy do Pogadania 40 Comments

Kochamy nasze dzieci. Rozpieszczamy je w każdym calu. Robimy wszystko by były szczęśliwe, a od życia dostawały to, co najlepsze. Idziemy w odwiedziny do znajomej, a ona ma dziecko - rzecz jasna, nie możemy zapomnieć o drobnostce dla malucha. Najprościej kupić jakiś słodki upominek, ale czy to na pewno dobry pomysł na prezent dla dziecka?


Wiemy, że każde dziecko uwielbia słodycze. Wiemy, że kilka kostek czekolady na pewno ucieszy każdego malucha. Ale, zastanawiał się ktoś kiedyś nad tym, co na to rodzice, i czy na pewno jest to dobre dla malucha?


Co robię ja jako gość?

M1:

Przyznam się Wam szczerze, że jeśli niespodziewanie, tak zupełnie spontanicznie wybieram się do znajomej, kupuję dziecku upominek w postaci gumy rozpuszczalnej, ciasteczka lub soczku.
Oczywiście staram się kupować bardziej zdrowe i pożyteczne rzeczy, na przykład w postaci jogurcika, jabłka lub innego owocu, bądź kolorowanki lub jakiejś drobnej zabawki, ale nie zawsze jest to możliwe.

M2:

No dobra.. to ja teraz wyjdę na wiedźmę, ale... Przyznam się. Tak! Kupuję czekoladki. Ciasteczka, cukiereczki, i wszystko, czym się Dzieć może usmarować. Ba! Sama nawet pomagam mu rozwijać i... często nie pytając jego mamy, podaję do dzióbka. A co tam, niech się uświni - w końcu brudne dziecko to szczęśliwe dziecko.. ale...

Co robię gdy moi chłopcy dostają słodkie?

M1:

Jeśli zaś chodzi o moich chłopaków największą frajdę sprawiają im chipsy albo Kinder jajo.
Nie żałuję im tego, i kiedy dostają w swoje ręce taki słodki upominek pozwalam im cieszyć się chwilą i korzystać na całego. Na szczęście nie są nazbyt łakomi na słodkości. Sami wiedzą kiedy wystarczy i nie opychają się czekoladą do ostatniego kawałka. A jeśli nawet widzę, że naprawdę trudno im się opanować, nie zabieram i nie wyzywam.

M2:

Mam podobnie, żeby nie powiedzieć, że tak samo. Jak ktoś przyniesie dla Bąków coś słodkiego, to.. niech sobie jedzą. Z resztą, w domu też mają dostęp do słodyczy, oczywiście bez przesady, ale nie zabraniam im słodkiej przyjemności i nie zamierzam tego robić. Dzięki temu wiem, że kiedy ktoś pojawi się choćby i z workiem słodyczy, to wszystkiego na raz nie zjedzą. Bo będą wiedzieli, że nikt im tego nie zabierze. Że choćby leżało w szafie i miesiąc, to będzie tam na nich czekało. (chyba, że.... no Wiecie.. raz w miesiącu mamy te dni, kiedy to naszym najlepszym przyjacielem jest właśnie czekolada :D )


Dlaczego pozwalam na słodkie obżarstwo?

M1:

Ponieważ na co dzień słodyczy nie jadamy. Rzadko kiedy gości na naszym stole czekolada lub cukierek. Nie dlatego, że słodycze są niezdrowe ale zwyczajnie nie czujemy takiej potrzeby. A jeśli już najdzie nas ochota na słodkie, wtedy wystarczy jeden baton i po sprawie. Ok, zdarza się nam zjeść również duuuużą tabliczkę czekolady, ale raz na jakiś dłuższy czas.
A przy gościach, po prostu cieszymy się chwilą. Nie robimy przykrości darczyńcom, ani obdarowywanym.

M2:

Ja pozwalam, bo uważam, że nie jest to rzecz, której powinniśmy dziecku zabraniać. Śmieszy mnie - serio - ta nowa reforma o zdrowym odżywianiu w szkole i przedszkolu. Oczywiście jestem za pozytywnymi zmianami, ale na litość Boską serio dziecko nie może zjeść solonego posiłku? Białe pieczywo w stu procentach zastąpić ciemnym? Naleśniki raz w tygodniu - bo smażone. Makaron tylko razowy. Jakaś paranoja. Przecież dzieciak i tak pójdzie do sklepu obok szkoły i kupi co będzie chciał, a przy okazji może jeszcze wagary go pokuszą. 

Głupota! I Wiecie co? Jestem pewna, że gdybym zabraniała chłopcom jeść słodycze, to i tak "znaleźliby do nich drogę" bo zakazany owoc najlepiej smakuje. Wychowałabym sobie dwa, otyłe "stworki", które obżerają się nocami czym popadnie - tym, czego mama jeść za dnia nie pozwala. Wszystko jest dla ludzi, o ile znamy umiar. 

A co jeśli rodzic nie pozwala, a gość o tym nie wie?

M1:

No właśnie znam i takie przypadki, kiedy słodkości są odbierane dziecku w mgnieniu oka. Żal i płacz dziecka są nie do zniesienia zarówno prze rodzica jak i odwiedzającego. A w takiej sytuacji to przy okazji gość nie czuje się komfortowo i nie wie jak się zachować.

M2:

To prawda. I to jest MEGA kłopotliwa sytuacja. Nie wiem w sumie sama jak bym się zachowała.. Jako gość  - starałabym się zrozumieć. Przecież każdy rodzic ma prawo wychowywać swoje dziecko tak, jak mu odpowiada. Jako rodzic? Ja bym pewnie uległa. Dałabym kawałeczek tej czekolady, a resztę schowała zaznaczając, że więcej nie można. 

Jak uniknąć przykrych sytuacji?

M1:

Zanim zdecydujesz się na słodki upominek, może warto zorientować się jakie zwyczaje panują w danej rodzinie?
Bo dla jednych słodycze są zakazane ze względu na zdrowe zęby. A dla innych powodem może być problem ze zdrowiem: nietolerancja sacharozy, białka, uczulenie na orzechy lub inne półprodukty. Kłopoty z załatwianiem, bóle brzuszka i nieprzespane noce.

M2:

No tak.. najłatwiej po prostu kupić coś innego. Kolorowankę? Kredki? Małe autko za 2 zł? Taki resorak może ucieszyć bardziej niż czekolada, a to raczej "bezpieczny" upominek. 

Moje zdanie na temat słodkości i upominków?

M1:

Nie wiem, nie wyobrażam sobie tego, że moje dziecko nie miałoby skosztować słodkiego. Że nie wiedziałoby jak smakuje czekolada, cukierek lub guma. Nie wyobrażam sobie, że będę jemu wyliczać każdy kawałek czekolady i pozwolić na zjedzenie tylko jednej kosteczki dziennie w ramach nagrody i pochwały.

Wiem, że jest moda na zdrowe jedzenie. Wiem, że zdrowe posiłki są lepsze dla naszego organizmu i że w przyszłości taki sposób odżywiania zapunktuje, ale nie mówię kategorycznie słodyczom NIE!
Pozwalam naszym gościom na słodki upominek dla dzieci. Nigdy nikomu nie dyktowałam tego, co może kupować a czego nie i na razie nie czuję, że jest taka potrzeba.

M2:

Widzę, że mamy w tej kwestii BARDZO podobne zdanie. U mnie nie ma "rzeczy zakazanych". A przynajmniej w kategorii produktów spożywczych. Bąki mogą próbować wszystkiego - no.. wiadomo, że wysokoprocentowych napojów im nie dam ale..naprawdę jestem zdania, że wszystko jest dla ludzi.. wystarczy tylko zachować umiar. AMEN ;)

A co myślą na ten temat inni Rodzice?

Kasia: Wiesz co, jakoś nigdy nie miałam tego problemu. Znajomi wpadają do nas często, wiedzą, że mały nie może jeść czekolady, i że nie jest to mój chory wymysł a problemy z nietolerancją jej składników. Przynoszą produkty spożywcze, które może wcinać, albo owoce i przyznam, że to mi odpowiada najbardziej. W każdym razie jak się zdarzy, że przyniosą tą czekoladę, to ja małemu daję ale wspominam mu, że musi mieć świadomość, że później będzie miał wysypkę. Rzadko wybiera czekoladę bo wie, jakie skutki będzie miało dla niego zjedzenie choćby kostki.

Rafał: U nas słodki upominek to w sumie standard. Wiesz co.. ja tak sam nawet nigdy nie pomyślałem, że dla jakiegoś rodzica to może być kłopotliwe. Ania czasem buczy, że ktoś Otylce przyniesie kinder niespodziankę - bo przecież to takie słodkie bla bla bla.. a ja tam sam się z nią cieszę jak dziecko, kiedy jej tą zabawkę składam. Moim zdaniem, dzieciństwo powinno być słodkie, pod każdym względem :)

Grażka: Ja kategorycznie zabraniam gościom wręczania słodkości moim dzieciom. Ci, którzy nas dobrze znają wiedzą, że pozwalam im tylko na suszone owoce. Ewentualnie jakiś soczek, ale bez zawartości cukru. A jeżeli przychodzi ktoś, kto nie zna naszych zasad, już w drzwiach go upominam i nie pozwalam wręczyć maluchom słodkości. Po prostu uważam, że dopóki mam nad tym kontrolę, to powinnam ograniczać im słodkości. I właśnie to robię.

A Wy, drodzy Rodzice, jakie macie zdanie na ten temat?





40 komentarzy:

  1. ja jak byłam mała jadałam słodycze bardzo często... przez to byłam gruba za młodu a potem jako nastolatka zachorowałam na anoreksję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: nie ma tutaj "złotego środka" . aczkolwiek tak jak wspomniałyśmy, najważniejsze to zachować umiar. Wszystko jest dla ludzi, ale trzeba umieć się opanować. Ja też nie pozwalam dzieciom zjeść na raz całej czekolady, ale jeśli poproszą mnie o kostkę - choćby codziennie, to im ją daję, po czym wędrujemy myć ząbki.

      Usuń
  2. ja zawsze jak wpadam do znajomych i mają dzieciaczka to kupuję jakiś drobny samochodzik, albo jakiś inny breloczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, to zdecydowanie najbezpieczniejszy upominek dla dziecka ;)

      Usuń
    2. też nie do końca ;) czytałam kiedyś na blogu jednej mamy, że usilnie walczy z "zagracaniem" przestrzeni jej dziecka. i też jest w tym trochę racji. jeżeli dzieciak ma za dużo zabawek też nie jest dobrze. trudniej nad tym zapanować i uporządkować i często ich nie docenia, bo ma za dużo.

      Usuń
    3. M2: No tak, czyli wychodzi na to, że dobrych i uniwersalnych prezentów chyba.. nie ma? ;)

      Usuń
  3. Ja nie pozwalam, raz pozwoliłam teściowi dać małej lentilka, potem zwoził mi to w hurtowych ilościach. Słodkości są w niedziele, mała wtedy może zjeść kostkę lub dwie gorzkiej czekolady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: oooo i taki "dzień ze słodyczami" to też jest REWELACYJNY POMYSŁ.

      Usuń
  4. Bo tak jest najprościej! Po co mają sie wysilac jak pójda do najbliższego spożywczaka i ...bach czekoladka kupiona!!!! wrr....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: No tak.. to prawda.. "bo jak tu z pustymi łapkami":) Wiesz.. ja to wgl myślę, że jak Ci goście się pojawiają np raz w tygodniu, i coś tam przyniosą, to jeszcze nie ma wielkiego problemu ( o ile to nie jest wór słodyczy:)) Ale jak tak codziennie ktoś przychodzi ?:D Na takie rozpieszczanie to i ja bym nie pozwoliła ;)

      Usuń
  5. Fajnie jest kupować dzieciom słodycze, kiedy przychodzi się do ich domu w odwiedziny i myślę, że rodzice tych dzieci nie powinni robić z tego powodu problemów. No bo przecież takie wizyty gości nie odbywają się codziennie, co jakiś czas i jeśli w takim przypadku dziecko dostanie na przykład czekoladę, to nie roztyje się od niej natychmiast, prawda? Dlatego myślę, że takie drobne upominki od gości to nigdy nie jest dla dziecka "za dużo" słodyczy. Trochę nie rozumiem całkowitego odmawiania dzieciom słodyczy - fakt, jeśli są chore na coś, uczulone i nie mogą, to jest to zrozumiałe, ale jeśli rodzic nie pozwala tylko dlatego, że to niezdrowe? Dzieci są tylko dziećmi, a słodycze są smaczne - od odrobiny niezdrowego jedzenia od razu nic nikomu się nie stanie :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Noo ja uważam, jak kolega Rafał, który się też w poście wypowiadał : dzieciństwo powinno być słodkie pod każdym względem ;)

      Usuń
  6. Słodycze... Odkąd zaszłam w ciążę mogłabym je jeść kilogramami. Dwie tabliczki czekolady to dla mnie nie problem, lody, ciastka, praktycznie wszystko co słodkie. Od dnia, gdy moja córka się urodziła ogłosiłam postanowienie poprawy i staram się jeść dużo owoców, ale czasami jak mnie najdzie potrzeba to wyżeram wszystko, co choćby leżało koło czekolady. Staram się tylko robić to w ukryciu :D Jak cokolwiek słodkiego jemy to dajemy Małej spróbować, ale na tym się kończy, nie ma obżerania się lub zastępowania posiłku słodyczami. Oczywiście, gdy jesteśmy 'w gościach' to również próbuje np. ciasto, ale nie pozwalam jej faszerować, bo potem jest mega pobudzona.
    Słodki soczek piła raz. Jeśli już się decyduję jakimś ją poczęstować to jest to świeży, 100% z owoców - nie z soku zagęszczanego, rozcieńczanego i dosładzanego. Żadnych Kubusiów, napojów albo sklepowych syropów. Do posiłków: woda lub herbata. Umiar przede wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Nooo to jest racja. kurczę z tym pobudzeniem po słodyczach, moje chłopaki mają potem jeszcze większego powera:)
      a co do soczków. Moje Bąki nawet herbatki słodzić nie chcą, a najchętniej piją wode więc jak widać "pozwolenie na słodkości" niekoniecznie musi się skończyć źle ;)

      Usuń
  7. moim zdaniem słodycze jako upominki dla dzieci to kiepski pomysł. niestety nie mam lepszego na taki drobny prezent na szybko. oczywiście nie jestem zwolenniczką kategorycznego zabraniania dzieciom jedzenia słodyczy (szczególnie jeżeli sami je jemy ;)). uważam jednak że powinniśmy dążyć do unikania sytuacji, kiedy dziecko je słodycze, a nie je stwarzać. tort na urodziny ok. ciasto na święta ok. nie ma co wydziwiać. dziecko prędzej czy później dorwie się do słodyczy chociażby będąc w odwiedzinach u znajomego. ale dawanie słodyczy tak w sumie bez powodu uważam ze zbędne i szkodliwe. one naprawde są bardzo niezdrowe i w młodym organizmie czynią o wiele większe spustoszenie niż u dorosłych.

    nie powinno się zabierać dzieciom słodyczy, które ktoś im daje. lepiej byłoby zawczasu poprosić, żeby goście raczej słodyczy nie przynosili. no chyba że mowa o wizycie raz na miesiąc czy rzadziej. ale jeżeli kilka razy w tygodniu ktoś przychodzi i daje czekoladę to trochę za dużo dla dziecka (zakładając, że tę czekoladę zjada). zawsze lepiej jest przed wizytą zapytać rodziców czy można dziecku dać coś słodkiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: no tak.. zawsze lepiej jest zapytać ale... z doświadzenia wiemy, że nie każdy pyta :)
      Ja mam zawsze problem, kiedy zjawiam się u niemowlaka :) mam wtedy pełną torbę dobroci - jakichś drobiazgów tak,bym miała pewność, że coś maluchowi - a raczej rodzicom podpasuje.. no bo co.. zaniesiesz słoiczek a się okaże, że dziecko nie słoiczkowe. Kupisz soczek - a ono tylko wodę pije, chrupki? a ono nie może kukurydzianych... no to może chociaż,.. skarpetki z grzechotką ;)
      heh.. upominek dla malucha to zawsze jest niezła rozkmina, niestety :)

      Usuń
  8. Niestety zarówno moja rodzina jak i rodzina mojego męża uwielbiają dawać naszemu synowi słodkie upominki. Mimo naszego wyraźnego sprzeciwu. Syn ma 3 lata i niestety nie jest w stanie powiedzieć sobie stop - już wystarczy. Ostatnio po urodzinach wujka, kiedy dostał wszystkie czekoladowe ozdoby z tortu przez 4 dni był płacz w toalecie. Kiedy prosimy żeby mu nie dawać czekolady jesteśmy przedstawiani jako ci źli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: no bo niestety tak to wygląda... Jak można nie dać dziecku słodkości, prawda? szczerze mówiąc, ja nie rozumiem takiego stuprocentowego zabraniania, jeżeli nie ma przeciwwskazań ( uczulenie itp ) ale... też potrafię zrozumiec NIE, jeżeli ktoś mi powie, że sobie nie życzy, żeby jego maluch otrzymywał od gości słodkości w prezencie.

      Usuń
    2. M1: jeśli wiadomo od zawsze, że dziecku nie wolni słodkiego, uważam, że powinno się uszanować wolę rodziców. Bo tak naprawdę nie robimy na złość dorosłemu, tylko ogromną krzywdę dziecku. Ale jeśli takie podarunki dał ktoś kto ma mały kontakt z rodziną, wtedy myślę, że i podarunki w tej postaci można wybaczyć?

      Usuń
  9. a ja uważam że lepiej dać dziecku np. owoc, soczek albo małą książeczkę czy puzzle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Kiedy tak czytam te Wasze komentarze, przychodzi mi do głowy pewna myśl: właściwie po co te prezenty? jakiekolwiek. Tak po prostu na wejście, bez okazji? PRawda jest taka, że gdyby się głębiej nad tym zastanowić, to Dzieć szybko załapie o co biega i kiedy ktokolwiek zapuka do drzwi, będzie pytał na dzień dobry " co mi przyniosła(e)ś"..?

      Usuń
    2. M1: Jeśli jestem częsty gościem, wtedy prezentów sobie nie dajemy. Ale, gdy spotykamy się raz na pół roku, nie wyobrażam sobie, by dziecka czymś nie obdarować. Lubie dawać i sprawiać radość. Jeśli dziecko lubi owoce, to jak najbardziej nic innego nie jest brane pod uwagę,ale nie wszystkie dzieci niestety lubią. Soczek, jak dla mnie chyba najlepsze wyjście. Zwłaszcza, że przeważnie pijemy wodę, a taka odmiana od czasu do czasu jest mile widziana.

      Usuń
  10. Osobiście wolę, gdy mojej córce przynoszą słodycze niż jakieś drobne upominki w stylu zabawek za 5zł które się rozwalają, albo trafiają do kąta bo nie interesują córki. Moje dziecko słodycze lubi, ale nie je ich za dużo. Przeważnie przyniesione słodycze lądują w szafce i później ja je zjadam ;)) No chyba że to Kinder Jajo, to jest zjadane od razu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: hehehehe.. też się do tego przyznajesz? :D do tego podjadania? :D
      u nas z jajami jest tak, że oczywiście otwierają od razu,i cieszą się zabawką, ale czekolada karzą zawijać ponownie albo po prostu schować ;)

      Usuń
    2. M1: A ja w sumie cieszę się z każdego podarunku dla dzieci, bo liczy się ich radość. Ale co kiedy samochodzik się popsuje? och, wtedy niestety radość szybko zamienia się w płacz... No właśnie, i jak tu znaleźć słody środek na idealny prezent?

      Usuń
  11. Od czasu do czasu można dać dziecku coś słodkiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: również tak uważam. Odrobina słodkości nie zaszkodzi.

      Usuń
  12. Najprościej kupić coś słodkiego...jestem jednak zdania, że...to słaby pomysł. Od czasu do czasu może przejdzie, ale chyba to drobiazg z kategorii, który najmniej odpowiada rodzicom ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Mi w sumie nie przeszkadzają upominki w tej formie, bo przynajmniej sama nie muszę kupować, a dzieciaki mają frajdę. Zazwyczaj zjadają jedną słodkość a resztę (jeśli jest tego więcej) zostawiamy na zaś. A oni zwyczajnie zapominają i często się zdarza, że po kilku dniach a nawet tygodniach słodkości się kończą

      Usuń
  13. Nie mam nic przeciwko słodyczom, oczywiście w rozsądnej ilości, bo kto z nas nie lubi czasem skosztować czekolady ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Dokładnie tak. Są momenty kiedy my dorośli lubimy zjeść małe co nieco, to dlaczego od czasu do czasu i dziecku zabronić tej przyjemności?

      Usuń
  14. Moje dziewczynki jak dostaną słodycze bez płaczu, same mi je oddają, wiedzą, że jak zjedzą zupę to wówczas będą mogły zjeść coś słodkiego. Nigdy nie ma płaczu jak się im zabroni słodyczy, ale jak mamy umowę to ja też jej muszę zawsze dotrzymywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Mądre słowa i mądre podejście do sprawy. U nas również najpierw śniadanie lub obiad a dopiero w następnej kolejności słodkie. No i jak umowa to umowa! Dziecko jej dotrzymało to i rodzic nie może być gorszy!

      Usuń
  15. U nas nie ma problemu - gdy goście przynoszą słodkie prezenty - zazwyczaj od razu składają je na moje ręce a ja dzielę racjonalnie:)) Trochę od razu, trochę na później.
    Sama też czasami kupuje innym dzieciom jakieś słodkości, ale raczej jako dodatek do innych prezentów. Jednak nigdy przenigdy nie kupiłam dzieciom chipsów - ani swoim ani obcym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: My niestety chipsy uwielbiamy. Wiem, że są niezdrowe, ale od czasu do czasu skusimy się. I przyznam się, że tak jak mogłabym zrezygnować z czekolady, tak z chipsami byłoby trudniej

      Usuń
  16. Bardzo fajny post daje do myślenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Moim zdaniem najlepszy prezent dla dziecka, to fajny pomysł na zabawę plus uwaga dana dziecku.
    Jajo niespodziankę może kupić każdy, a pozwolić się dziecku poczuć ważnym niewiele osób. Ewentualnie.... na odchodne, żeby dziecko nie kojarzyło mnie z prezentem wyciągnąć coś co się zaplątało w kieszeni... np. lizaka..... /marianka/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Super pomysł. To prawda, najlepsze co możemy dać dziecku od siebie to swój czas i swoją uwagę. Ale często bywa tak,że przychodzimy do znajomych na pogaduchy. Chcemy się odprężyć i wtedy zabawa z dzieckiem raczej nie jest brana pod uwagę. Ale zgadzam się z tym, że taka forma prezentu byłaby dla dziecka najlepsza. Pamiętam ciocię, która do nas przyjeżdżała i śpiewała nam piosenki i grała z nami w gry planszowe. Czekałyśmy na nią a nie na podarunki od niej. To zdecydowanie były najpiękniejsze chwile w naszym dzieciństwie.

      Usuń
  18. Wolę kupić książeczkę, kolorowankę, małe pudełko puzzli, niż czekoladę:)

    OdpowiedzUsuń