Facet w kuchni : czy mężczyźni są lepszymi kucharzami?

09:33 Mamy do Pogadania 21 Comments


Przyjęło się, że kuchnia to królestwo kobiety. Rzadko kiedy spotykam się wśród znajomych z opinią, że u nich to facet w kuchni spędza więcej czasu niż ona. Nawet podczas małej sprzeczki można usłyszeć szyderczą uwagę : idź do kuchni, do swoich garów, a nie mi się tutaj wtrącasz. Ale czy na pewno facet w kuchni musi oznaczać porażkę?



Być może  to i prawda, że na co dzień, częściej kobieta gotuje od faceta. Ale zauważcie, że we wszystkich programach kulinarnych, albo nawet restauracjach, szefem kuchni albo właścicielem restauracji jest właśnie mężczyzna. Dlaczego? Bo może właśnie mężczyźni są lepszymi kucharzami?


Jak to jest u mnie?

M1:

Kuchnia to mój żywioł i moje królestwo. Ja gotuję, ja eksperymentuję i ja spędzam w kuchni większość czasu. Owszem, zdarza się, że mój mąż stanie przy kuchence i zrobi małe co nieco nam do zjedzenia. No może nie takie małe, bo obiad w niedzielę zrobi PRAWIE sam. Dlaczego prawie? Bo u nas nie ma niedzieli bez kotleta drobiowego. I by mąż mógł go usmażyć, ja wcześniej muszę podzielić pierś na porcje i doprawić. On zajmuje się panierką i całą resztą. Jak przypomnę sobie początki jego przygody kulinarnej, to pękam ze śmiechu. Kotlet w środku surowy, a na zewnątrz spalony ;-) Wy oczywiście wiecie dlaczego?Podobnie było z kurczakiem z rożna. Miał TYLKO pilnować by się nie spalił i ewentualnie dolewać na spód wodę. Gdy wróciłam do domu, kurczak był CZARNY! A na obiad jedliśmy ziemniaki, surówkę i pozostałości kurczaka.Ale za to omlety z jajek i jajecznica w wykonaniu mojego M są najlepsze. Więc, może gdyby tak nad nim popracować nie byłoby tak źle? Przecież wszystkiego można się nauczyć.


M2:

Tiaa... wpuść faceta do kuchni... Bałaganu tylko narobi. Pamiętam, jak jedna z moich koleżanek opowiadała mi kiedyś, że jej mąż zaproponował, że zrobi obiad dla całej rodzinki. A jej nakazał, żeby sobie usiadła w fotelu i poczytała książkę, za którą nie miała czasu się zabrać wcześniej. 
A i owszem - obiadek był bardzo smaczny, za to mąż koleżanki po jego przygotowaniu był TAK ZMĘCZONY, że sił na posprzątanie już mu nie wystarczyło. Wyobrażacie sobie chyba, jak wyglądała kuchnia, prawda? Ja wolę nawet o tym nie myśleć. W każdym razie ona mówiła,ze sprzątanie po kulinarnych eksperymentach męża zajęło jej 3 razy więcej czasu, niż gdyby miała sama ten obiad przygotować i doprowadzić kuchnię do porządku.

Alee.... ja wpuściłam do swojej kuchni kilku facetów. Szczerze mówiąc, doświadczenia były różne jednak łączyła ich jedna, wspólna cecha - już kit z tym sprzątaniem po gotowaniu, bo też się do tego specjalnie nie brali, ale gotowali z... niezwykłą "dokładnością". Nie wiem jak to inaczej określić. Chociaż pozwalali też sobie na kulinarne eksperymenty. 

Znam jednego Pana, który gotuje obłędnie. Potrafi przyjść do nas na chwilę przed północą kiedy wie, że jeszcze nie śpię, z reklamówką pełną pyszności i w pół godziny przyrządzić z tego takie danie, że najlepszy szef kuchni nie powstydziłby się go podawać gościom w swoich restauracjach i wiecie co? Chociaż ja tez lubię eksperymentować w kuchni jeśli mam dla kogo to tego, co potrafi zrobić Bartek w życiu bym nie ogarnęła nawet wkładając w przygotowania całe swoje serce - taaak.. bo podobno jak się z sercem gotuje, to lepiej smakuje ;)

A jak było w moim domu rodzinnym?

M1:

Akurat w tym przypadku wyraźnego podziału na kucharzenie nie było. A wręcz przeciwnie. Mama z tatą kłócili się o to kto ma gotować. A teraz, kiedy tata jest na rencie i ma więcej czasu, to on głównie zajmuje się robieniem obiadów. I powiem Wam szczerze, że lepszego kucharza nie widziałam. Uwielbiam kuchnię taty. I nawet jako małe dzieci (ok 6lat) potrafiliśmy wyczuć, które z rodziców gotowało. Tata zawsze potrafił idealnie doprawić mięso. Jego bigos czy kapusta gotowana zawsze były idealnie przygotowane. A ryby w occie nadal nie maja sobie równego! Sos do ziemniaków, czy zupa ogórkowa lepsze jak w niejednej restauracji.. nie no, mogłabym tak długo wymieniać.I naprawdę jeśli patrząc na to wszystko miałabym ocenić czy facet w kuchni jest lepszym kucharzem od kobiety, zdecydowanie odpowiedziałabym, że tak.


M2:

Ja to mam wrażenie, że faceci mają lepsze wyczucie smaku niż my. Im to przepis niepotrzebny. Ja się nim jednak posiłkuję. Jeżeli chodzi o mojego tatę, to rzadko go widziałam w kuchni - chyba mu się nie chciało ;) Za to jak już się wziął za kucharzenie to o rany - pychota. 

No i idealnym kucharzem jest też mój Brat, który rozpieszcza teraz swoją Panią i kucharzy jej właściwie codziennie. Ten jak coś wyczaruje kiedy jest u rodziców, pół wsi się schodzi, żeby spróbować.
No i on akurat należy do tych typków, które po sobie w kuchni sprzątają - na błysk ;)

Co sprawia, że facet lepiej gotuje od kobiety?

M1:

Wyczytałam gdzieś, że główną przyczyną błędu podczas doprawiania są hormony. To one sprawiają, że jednego dnia kobieta więcej lub mniej doda soli czy pieprzu. To w jakim jest nastroju wpływa na ostrość potrawy. No i przede wszystkim, nie wiem czy słyszeliście, ale kobiecie podczas miesiączki nie rosną biszkopty i w ogóle nic nie wychodzi – to również podobno zasługa hormonów. Ja na szczęście nie zauważyłam u siebie takiej przypadłości. 

Nie wiem, czy to prawda, ale podobno uwarunkowania genetyczne mają również wpływ na to, że facet w kuchni będzie lepszy od kobiety. Posiadają oni więcej kubków smakowych, dzięki czemu łatwiej im ocenić jakość potrawy.

A i jeszcze jedno. Być może na jakość potrawy ma wpływ również fakt, że facet jak już coś robi, to skupia się tylko i wyłącznie na tym, a kobieta podczas gotowania musi również zrobić wiele innych czynności. I może dzięki temu, że mężczyzna skupi się tylko na garnku, sprawi, że o niczym nie zapomni i dopieści potrawę do samego końca i najlepiej jak potrafi? Co o tym myślicie?


M2:

Heheheeh rozwaliłaś mnie M1 - bez kitu! No to powiem Tobie, że właśnie wczoraj skończył mi się TE DNI, a przedwczoraj piekłam biszkopt - wyrósł, jak nigdy wcześniej :)

Ale z tym skupianiem się, to na bank masz rację. Mamy zdecydowanie o wiele bardziej podzielną uwagę - z konieczności. Ale jak się robi milion rzeczy na raz, to później się zapomni posolić czasem, albo cukru się nie doda do ciasta..

W każdym razie.. ja uważam tak, jak Pan z tej wypowiedzi:



No właśnie! Facet też człowiek! ;) Wpuście go czasem do tej kuchni, bo inaczej to sobie "dupę wychowacie".. Serio. Jak będziecie go tak stale we wszystkim wyręczać, to się tylko rozleniwi, a poza tym odbierzecie mu trochę z tej jego męskości a on sam zacznie wierzyć w to, że po kuchni się kręcić nie powinien, BO I TAK WSZYSTKO ZROBICIE LEPIEJ!

A co sądzą o facetach w kuchni moje koleżanki?

Beata: U nas gotuję ja - w ciągu tygodnia. Ale kiedy Mąż ma w weekend wolne, to w niedzielę jedziemy na obiad do restauracji za to w sobotę, on opanowuje kuchnię i czaruje takie pyszności, że .. z resztą.. Ty musisz w końcu nas odwiedzić, KONIECZNIE W KTÓRĄŚ SOBOTĘ, sama zobaczysz :)

Marta: Pracujemy oboje i dzielimy obowiązki po równo. Tak samo jest z gotowaniem, kolację przygotuje ten, kto akurat wrócił wcześniej. Przyznaję, że ja często idę na łatwiznę i podaję kanapki ale mój mężczyzna nigdy na taki banał sobie nie pozwala. Gotuje bosko! Z resztą.. nawet kiedy jest moja kolej, to ja i tak proszę go o ostateczne doprawienie ;)


A jak to jest u Was? Kto w domu gotuje? Czy uważacie, że facet w kuchni to dobry pomysł?

21 komentarzy:

  1. U mnie w domu to zawsze kobiety gotowały i panował stereotyp, że faceci się do tego kompletnie nie nadają. Przełamałem to dopiero ja. Lubię gotować, zrobić w domu obiad dla rodziny i u mnie w domu też da się rozpoznać, kto gotował i to nie ze względu na smak danej potrawy tylko ogólnie na repertuar, bo każdy co innego potrafi i co innego lubi przyrządzać :) Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Eee Ty to wgl jesteś obroty Chłopak :)

      Usuń
  2. Ja uwielbiam gotowac, jak moja mama. Tata... Tylko w kuchni potrafi doprowadzic do wrzenia mnie i mame :p za to... Moj tesc gotuje swietnie a tesciowa kiepsko :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Czyli po prostu nie ma reguły i tyle no :)

      Usuń
  3. U mnie w domu przeważnie gotowała mama, ale tata miał więcej czasu, więc zazwyczaj on coś tak ugotuje (a raczej odgrzeje). Jednak wydaje mi się,że nie lubi tego robić, robi to raczej z konieczności, bo mama ma czasem dwie zmiany, więc nie ma czasu kiedy gotować. Zazwyczaj to u mnie wygląda tak: mama wieczorem smaży kotlety, następnego dnia tata je odgrzewa i gotuje ziemniaki. Z wszystkich facetów w mojej rodzinie najlepiej sprawdza się w kuchni mój brat. Lubi to robić, zanosił ciasta na kiermasze w szkole, a także dziewczynie. Choć na początku mu to w ogóle nie wychodziło, to teraz się wyrobił i bardzo dobrze piecze. Uwielbiam jego ciasto duńskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Zgadzam się :D Ja to też zazdroszczę mojej przyszłej szwagierce, co to mojego brata usidliła, bo ma z nim (za)dobrze :D

      Usuń
  4. Facet w kuchni to bardzo dobry pomysł, o ile to lubi ;-) mój były obecny (jakkolwiek to brzmi) uwielbia gotować, przyrządza dania jak prawdziwy szef kuchni, a robi to z zamiłowania, a nie z powodu pracy czy wyuczonego zawodu i to się ceni, bo znam bardzo mało facetów, którzy potrafią i lubią spędzać większość czasu w kuchni ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: No tak jak wspomniałam, najlepiej smakuje, kiedy się gotuje z MiŁOŚCIĄ :)

      Usuń
  5. Różnie z tym bywa, znam domy, gdzie facet tylko wodę ugotować potrafi i nie chce się niczego nauczyć, są też takie gdzie chociaż mąż nie gotuje, to przy wszystkim pomaga i pozmywa. Ja nie lubię gotować, ale gotuję szybko i na 2-3 dni, a mąż nie jest wymagający i często mnie wyręcza, robiąc swoje popisowe dania. Mój syn natomiast lubi gotować, poznawać nowe przepisy, chętnie gotuje dla swojej partnerki i muszę przyznać, że świetnie mu to wychodzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: o właśnie, bo gotowanie nie zawsze się czuje, bywa, że trzeba się go nauczyć.. a jak się Facetowi nie chce... no to powie, że nie potrafi, i już..

      Usuń
  6. Ależ ja mam cudownego męża. Codziennie wieczorem przygotowuje mi wszystkie warzywa i jeśli trzeba marynuje mięso, żebym ja następnego dnia mogła szybko zrobić obiad, bez syna marudzącego u nogi. Jeśli trzeba to gotuje obiad i bałaganu nigdy po sobie nie zostawia, chociaż nie jest typem pedantycznym. Jedyne co ja również zaobserwowałam to to, że na krok nie odejdzie od przepisu. Do szewskiej pasji doprowadza go, kiedy ja gotuję i on chce mi pomóc. Czyta przepis i mówi: ale nie mamy tego czy tamtego, a ja na to odpowiadam: a to nie szkodzi, bo to zastąpiłam tym, a tamto czymś innym. Nie lubi takiego odkrywania smaków. Sztywno trzyma się przepisu. Ale w rezultacie gotuje dobrze i obiad nigdy nie jest spalony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2:Ohhh tak.. ależ Ty masz CUDOWNEGO męża:)

      Usuń
  7. Mój brat gotuje dużo lepiej niż jego żona (gdyby nie jeździł w delegacje gotowałby codziennie). Mój sąsiad i jego kobieta - mogę postawić znak równości. Spod ich noży wychodzą smakowitości. Obojętnie które przyrządzi. A jeśli chodzi o mnie? Gotuje głównie żona. Ja potrafię schabowe, mielone i inne podstawowe potrawy. No chyba, że z przepisem. Ale za to grilla robię zajefajnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: No tak, czyli mężczyźni potrafią gotować i nie jest prawdą, że kuchnia musi być królestwem tylko kobiety :-)

      Usuń
  8. U mnie mama i tata gotują tak samo, choć mama robi to częściej, bo ma więcej czasu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Fajne jest to, że tato nie wstydzi się gotować i nie uważa, że musi to robić kobieta.

      Usuń
  9. W domu rodzinnym gotowała babcia, czasami dziadek. Teraz gotuje mama, tata przypaliłby nawet wodę na herbatę. U nas niestety w kuchni stoję ja. Mąż jakoś nie lubi gotować, a jak już się zabiera za jakieś danie, to musi mieć szczegółowy przepis, który skrupulatnie realizuje, nie próbując tego, co wychodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: hehhe nie próbując? Ale nawet jak już ugotuje i wszyscy jecie? ;)

      Usuń
  10. Mój mąż świetnie gotuje...ale taki sajgon jaki zostawia po tym wszystkim...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Mój mąż rzadko bywa w kuchni, ale jak już zrobi obiad to i kuchnię wysprząta na błysk ;-)

      Usuń