Jak rozmawiać? 5 powodów, przez które nie potrafimy rozmawiać

16:53 Mamy do Pogadania 14 Comments

Rozmowa, wzajemne porozumienie.. To bardzo istotne, byśmy potrafili wymieniać się myślami. I niby wszyscy o tym wiemy, ale większość z nas nie ma pojęcia jak rozmawiać z drugim człowiekiem. JUŻ tego nie potrafimy. A to powinna być umiejętność z serii tych, których się nie zapomina, jak jazdy na rowerze. 



Milczenie, zamiast słów


M2:

Dziwimy się, że kiedy teraz coś się psuje, to się tego nie naprawia, tylko wyrzuca do kosza.. Kiedyś przecież się naprawiało - a przynajmniej próbowało się to zrobić. To taka metafora, która idealnie opisuje obecne związki. Ciche dni - standard, nie? Bo nie ma czasu, bo mamy na siebie wieczny wkurw. 

Bo już tyle spraw się na siebie nawarstwiło, że frustracja stale narasta i co? I zwyczajnie NIE MAMY OCHOTY dyskutować o tym wszystkim. Wolimy pomilczeć. Po prostu. 
Nie rozmawiamy ze sobą o problemach - wolimy tłumić w sobie emocje, a partnerowi karzemy się domyślać, co w danej chwili czujemy łapiąc jeszcze większy wkurw, że on NIE WIE. Że nie czai bazy. No bo przecież powinien nas rozumieć - nawet bez tych słów.

M1:

Niestety i u nas bywa, że mamy "ciche dni". I choć z biegiem lat taki czas oczekiwania - nie wiadomo na co - jest coraz dłuższy, to nadal maksymalnie trwał chyba 3 dni. I nie jestem zwolenniczką takiego rozwiązywania problemów. Bo co z tego, że po tych kilku dniach zaczniemy do siebie mówić, jeśli problem nie zostanie wyjaśniony? On wróci, ale z podwojoną siłą. Dlatego staram się chować dumę w kieszeń i rozmawiać o własnych uczuciach od razu, kiedy czuję, że coś jest nie tak. Bo ciche dni rujnują nasz związek a nie budują go.
Oczywiście są momenty kiedy lepiej się "zamknąć" i pomilczeć trochę, aż do chwili kiedy opadną nam złe emocje. I taką ewentualność trzeba brać pod uwagę, bo niestety słów rzuconych w czyimś kierunku już nigdy nie cofniemy i mogą wiele zmienić w naszym życiu i w relacjach z drugim człowiekiem.

Jak rozmawiać? Dlaczego tego nie potrafimy?


1. Zamiatamy problemy pod dywan

M2:

No tak, tak, Kochani. Taka jest prawda, bo jak już wcześniej wspomniałam, wolimy sobie np. drzwiami pierdolnąć i wyjść, zamiast usiąść i spokojnie porozmawiać. No i jak ma być w związku dobrze, skoro nie znamy swoich myśli?

M1:

No właśnie, ciekawe tylko kiedy z małego problemu urodzi się mega kłopot, którego już nie będziecie w stanie udźwignąć? Nie odkładajmy spraw na "zaś", nie zamiatajmy ich pod dywan, tylko nauczmy się ze sobą żyć i rozmawiać O WSZYSTKIM!

2. Skupiamy się nad skrótami myślowymi

M2:

Chcesz, żeby Facet Cię rozumiał? No to na litość Boską, Babo jedna.. Skończ ze swoimi skrótami myślowymi i przedstaw mu wreszcie swój schemat myślenia. Przecież jak on Cię będzie miał wiecznie o wszystko dopytywać, bo Ty lecisz według swojego schematu, to w końcu mu się to znudzi. Jak się do niego odzywasz? Jesteś pewna, że zawsze Cię rozumie? Popracuj trochę nad sposobem komunikacji, jeżeli nie wiesz jak rozmawiać ze swoim facetem.

M1:

Kobieta - istota skomplikowana.
No niestety drogie panie, takie jesteśmy. Tak naprawdę często nie potrafimy zrozumieć siebie, a oczekujemy zrozumienia ze strony naszych facetów, lub bliskich nam osób. Przyznajcie się drogie Panie, czy jesteście w stanie nadążyć za swoimi myślami?

Z życia wzięty przykład. Jest niedziela, mam ochotę jechać do galerii kupić sobie bluzeczkę - ogólnie to zakupów bardzo nie lubię i nie sprawiają mi przyjemności. I on doskonale o tym wie.
I w tą niedzielę zamiast powiedzieć w prost - jedziemy na zakupy, "owijam w bawełnę" i mówię:
- A wiesz, przydałby mi się jakiś ładny dodatek do spodni, albo do spódniczki. Te moje bluzeczki są już takie wynoszone... Może coś bym kiedyś kupiła, a może ktoś mi coś podrzuci?
I czekam na reakcję do samego wieczoru. No jak mógł się nie domyśleć, że chcę właśnie teraz jechać na zakupy? A ok godz 20:00 zła na niego mówię wprost.
- Muszę kupić to i owo, kiedy pojedziemy na zakupy?
On na to:
- Możemy nawet teraz.
Ja:
- Teraz to jest za późno, dzieci idą spać, sklepy zaraz zamkną, trzeba było wcześniej się zdecydować!
I awantura gotowa. I po co nam to wszystko potrzebne? Nie było łatwiej porozmawiać od razu bez żadnych sugestii?

3. Wybieramy smski zamiast telefonu

M2:

Ja nie mówię, że sms czy wymiana zdań na facebooczku to ZUO! No dobre i to, prawda? Ale jeżeli dochodzi do tego, że siedzimy obok siebie, i NIC do siebie nie mówimy, grzebiąc jednocześnie w swoich telefonach i przeglądając co tam kto "na ściance" opublikował Wiedz, że dzieje się coś złego. Zwłaszcza, gdy łapiesz się na tym, że zza ściany ślesz swojemu Facetowi smsa..
Nie no.. u licha.. nigdy tego nie zrozumiem.. Jak, mając przy sobie ukochaną osobę, można zamiast wtulić się w nią albo porozmawiać z nią patrząc sobie w oczy, bawić się smartfonem!

M1:

Haha, zdarzyło się nam kłócić w dwóch osobnych pokojach przez telefon. Wiem, głupie to i mało dojrzałe.... W sumie to był środek kłótni, najpierw sobie wygarnęliśmy wszystko, poszliśmy każde w innym kierunku, później zamiast rozmawiać pisaliśmy do siebie aż w końcu nie wytrzymałam i poszłam mu nawrzucać co swoje i ... i słowa potrafią nie tylko ranić, ale również zdziałać cuda. Oczywiście się pogodziliśmy, każde już na spokojnie wyjaśniło swoją wersję zdarzeń i doszliśmy do kompromisu.

Nie lubię telefonu, bo mam wrażenie, że to właśnie przez niego najczęściej się kłócimy. Zamiast poczekać z daną informacją do powrotu z pracy, dzwonimy do siebie. Jeśli mamy luźniejszy dzień, to jeszcze ok, ale gorzej, gdy nawał pracy goni z minuty na minutę a tutaj co chwilę telefon dzwoni! No i awantura, albo ciche dni znowu gotowe.

Ale to jeszcze nic. Byłam kilka dni temu świadkiem niesamowicie interesującej randki dwojga młodych ludzi. Dziewczyna przeglądała fb w swoim telefonie a on w swoim. Od czasu do czasu coś sobie powiedzieli i pokazali, co ciekawego "na ściance" było wyświetlone. Po prostu siedziałam jak wryta i patrzyłam na nich z niedowierzaniem. Oni tak na serio?

Ja pomimo zdarzających się akcji z telefonem, raczej wyzywam męża i wkurzam się na znajomych, jeśli zamiast rozmowy ze mną wybierają telefon. Nie lubię tego! I naprawdę jak dla mnie te wszystkie gadżety mogłyby nie istnieć. Liczy się człowiek i więź między nami, a nie to wszystko wokół nas.

4.Słuchamy, ale nie słyszymy


M2:

No bo przecież rozmowa to nie monolog, a dialog, prawda? Nie może być tak, że jedno z nas klepie, i klepie, i kleeepieeeeee, a drugie nawet myślami za nami nie nadąża. Nie mówiąc już o wciśnięciu kilku zdań od siebie.

Z resztą.. niestety często bywa tak, że nawet jeśli jest ten prawdziwy dialog, to jedna ze stron nie słucha tej drugiej czekając tylko na to, by mogła znów swoje zdanie wypowiedzieć.

M1:

Długo mogłabym przytaczać takie sytuacje. Niestety, każdy jest wpatrzony w siebie i swoje problemy lub sukcesy, często zapominając o drugim człowieku.

Najbardziej nie lubię tego jak ktoś przerywa mi w połowie zdania wtrąca mi swoje 5 groszy - ALE UWAGA - zupełnie nie na temat. No nikt mi nie wmówi, że ta osoba mnie słucha i słyszy. Nie cierpię takich osób!!!

Przypadki "( nie ) słuchania" również znam. To dopiero dobry słuchacz! Nie przytaknie, nie zaprzeczy, ba .... nawet na pytanie nie odpowie, tak bardzo go zainteresowała konwersacja ze mną.

5. Nie potrafimy schować dumy w kieszeń


M2:

A szkoda, bo w ten sposób tylko niepotrzebnie przedłużamy czas wielkiego milczenia. Żadne z nas nie chce pierwsze wyciągnąć ręki - no bo no.. ja mam przeprosić? Z jakiej racji? Dlaczego ja pierwsza? Przecież oboje zawiniliśmy.. albo.. nie no.. to on zawinił!

M1:

Bycie dumnym nie jest dobrą cechą i na pewno nie prowadzi do niczego dobrego. Wiem, że nie jest to proste, ale postarajmy się czasem zapomnieć o sobie i pomyślmy o tym drugim człowieku. Bo czy warto psuć przyjaźń, związek lub znajomość z powodu honoru?
Oczywiście dotyczy to zarówno jednej jak i drugiej ze stron. Jeśli jedno z Was zawsze ustępuje, to może tak dla równowagi czas na drugiego? Bo nie wiem, czy jeden człowiek jest w stanie w nieskończoność znosić ciężar znajomości i nieporozumień.


Dziecinada.. Nie znajduję lepszego określenia na to, co robimy. A przecież wystarczyłoby tylko usiąść obok siebie, i bez tego wiecznego wyścigu szczurów zapytać po prostu " Jak minął dzień?" To banalne, wiem, ale jeżeli pytanie będzie szczere, stanie się ono początkiem prawdziwej konwersacji. ROZMOWY, na którą nigdy nie masz czasu. A tylko ona pozwoli zbudować trwałą relację między dwojgiem ludzi. Szczera wymiana zdań.


A Ty? Wiesz jak rozmawiać z partnerem? Czy miewacie jednak ciche dni?




14 komentarzy:

  1. Ciche dni zaliczył chyba każdy związek, bo musimy się dotrzeć, wyczuć, czasami po prostu dojrzeć do pewnych zachowań. Wydaje mi się, że ,mniej cichych dni lub wcale maja związki długoletnie, oparte także na prawdziwej przyjaźni, bo przyjaciel jest uważny i wsłuchuje się w drugiego człowieka, a poza tym w pewnym wieku zwyczajnie szkoda czasu na fochy, lepiej spędzić go razem inaczej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Tak, z pewnością każdy związek zaliczył choć raz ciche dni. Czasem z resztą pomilczeć jest dobrze, ale tak zwyczajnie, bez złośliwości. Milczenie, które nie jest kwestią braku porozumienia, jest ok.

      Usuń
  2. ciche dni raczej się nie zdarzają ale nie raz potrzebny jest jakiś prezent na przeprosiny, jako wstęp do nowego początku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Prezent? :D hehehe mam nadzieję, że może być taki niematerialny ;)

      Usuń
  3. Post naprawdę daje do myślenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: nam pisanie go też dało do myślenia, bo uświadomiłyśmy sobie kilka ważnych spraw

      Usuń
  4. Haha przypomniało mi się: powiedziałam kiedyś Mężowi: włóż pranie. Włożył, ale pralki nie włączył, bo przecież nie mówiłam... tera nie mówię skrótami. A ciche dni...cóż skróciły się z nawet tygodnia do kilku godzin :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: hehhe no właśnie o to chodzi! trzeba wszystko WYPUNKTOWAĆ najlepiej :) też zdarzały mi się podobne sytuacje .. nie raz

      Usuń
  5. O, to jest naprawdę świetny post. Powinno się go włączyć do kanonu lektur, żeby każdy od dziecka się uczył, jak należy rozmawiać z ludźmi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Powinniśmy zawsze pamiętać o drugim człowieku i rozmawiać ze sobą o wszystkim i o niczym, i w każdej sytuacji. Od małego rodzice powinni dzieciom wpajać techniki rozmowy i wzajemnego szacunku.

      Usuń
  6. Bardzo ważny post! Super, ze piszesz o takich rzeczach bo niestety z rozmową, dialogiem jest coraz gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Dokładnie tak. Musimy coś zmienić, bo to wszystko nie prowadzi do niczego dobrego.

      Usuń
  7. U nas rekordem to była chyba cicha minuta.
    Nie kłócimy się i też nie wiem o co byśmy mieli się kłócić. A jak już ktoś się obrazi o coś to druga strona szybko go rozśmiesza. Ale oboje jesteśmy typami, które nie potrafią się kłócić i jasno mówimy o naszych uczuciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: To gratuluję i życzę takich relacji już do końca ;-)

      Usuń