Wujek google czy lekarz - jak dlugo sluchac wlasnej intuicji?

09:00 Mamy do Pogadania 14 Comments

Zima zbliża się do nas wielkimi krokami. Niestety czas chorób, przeziębień chyba już większość z nas może uznać za rozpoczęty. Zastanawiacie się, co zrobić, gdy maluch ma problem z zakatarzonym noskiem, lub kaszlem? Liczycie, że Wujek google pomoże, czy od razu idziecie do lekarza? A może żadne z tych rzeczy, i po prostu słuchacie własnej intuicji i leczycie swoimi sprawdzonymi sposobami?


No właśnie, iść do lekarza, czy czekać "do ostatniej chwili"?


M1:

Zawsze staram się leczyć dzieci na własną rękę. Nie dlatego, że nie ufam Panu Doktorowi, ale dlatego, że widzę ogromną szansę na powodzenie. Mam kilka sprawdzonych sposobów na to, by drobne przeziębienie zwalczyć samodzielnie - BEZ ANTYBIOTYKU. 
Jakie to sposoby?
Gorąca kąpiel, ciepła pierzynka, syrop z lipy, np Lipomal, i skarpetki na nogach. Ciepła nocka potrafi zdziałać cuda.
Również podczas przeziębienia pijemy DUŻO gorącej herbaty. I nie ma to znaczenia czy jest z cytryną czy malinami, może być nawet bez tych dodatków, ale zawsze gorąca.
Oczywiście o soku z malin lub czarnej porzeczki również nie zapominamy. Pijemy go w między czasie, pomiędzy piciem herbaty ;-)
Wiem, że dobre są syropy z cebuli i miodu i inne takie, ale my z tego nie korzystamy.

M2:

Kiedyś... ale to było dawno i nieprawda ;) .. leciałam z dziećmi do lekarza od razu, jak tylko któreś kichnęło. Zachowywałam się tak, jakby mogło od tego umrzeć - dosłownie!
Jednak wiele razy zawodziłam się na decyzji pani doktor a moje dzieci były szprycowane wciąż nowymi antybiotykami, które obniżały ich odporność.
Zaczęłam zastanawiać się, co o problemie myśli wujek google. I to wtedy właśnie trafiłam po raz pierwszy na przepis na syrop z cebuli - który swoją drogą przynosi mega poprawę. Dzięki niemu trafiłam na mamusiowe fora, gdzie matuszki wymieniały się doświadczeniami i na.. blogi. Blogi, które prowadzili właśnie rodzice. Tak! Słuchałam ich opinii wierząc, że skoro są bardziej doświadczone, to przekażą mi wiedzę, która faktycznie może mi się przydać i często, kiedy później, już w ostateczności gdy domowe sposoby nie pomagały szłam do lekarza, mogłam iść tam z "własną diagnozą" która - o dziwo - przeważnie się sprawdzała.

Kiedy czas na antybiotyk?


M1:


Właśnie chyba dlatego staram się omijać lekarza jak najdłużej to możliwe. Niestety, przekonałam się na własnej skórze, że pomimo głośnej kampanii na temat NIE dawania antybiotyku zbyt często on jest podawany moim chłopcom. Chociażby w zeszłym roku: byłam z Michałkiem u Pana Doktora na kontrolę, bo uznałam, że chyba już za długo leczę go sama. Młody oczywiście dostał antybiotyk. Podałam mu go tylko raz! Później miał rozwolnienie i w ogóle buntował się, że nie chce brać, więc sobie odpuściłam jego podawanie. I wiecie co? Po dwóch dniach kaszel minął. I antybiotyk na pewno nam w tym nie pomógł.

M2:

Ja jestem wielką przeciwniczką podawania antybiotyków- choć kiedyś tak nie było i kiedy raz trafiłam na lekarza, który mimo ciężkiego stanu starszaka postanowił leczyć go jakimiś NIBY lekami byłam ZŁA. Cholernie na niego zła.

Ale wujek google właśnie uświadomił mi, że antybiotyk to często ZUO. Teraz leczę Chłopców na własną rękę - potrafię już odróżnić po oddechu, czy sprawa jest mniej, czy bardziej poważna. Czy wystarczą inhalacje, czy będą potrzebne silniejsze leki. I dopiero wtedy wybieram się do lekarza. Kiedy mam pewność, że antybiotyk jest niezbędny.

Mówcie, i myślcie o mnie co chcecie, ale to JA jestem z moim dzieckiem przez cały czas i to JA znam jego zachowania. Jeżeli mówię, że ma zawalone oskrzela, to MA! bo TO JA słyszałam jak oddychał przed inhalacją. I ZAWSZE idę do lekarza z gotową diagnozą, a on tylko ją potwierdza wypisując recepty.




Wujek google mówi prawdę czy kłamie?


M1.

A to Ci dobre, w tych naszych zwariowanych czasach. Ale ja pomimo szału na skomputeryzowany świat nie korzystam z tej możliwości.
Właśnie jeśli chodzi o dzieci, na początku naszej drogi, najpierw priorytetem był lekarz i doświadczone, znane mi mamy, a teraz jest to moja intuicja. Wujek google nie jest dla mnie zbyt wiarygodny, i wydaje mi się, że wszystko w nim jest przerysowane i wyolbrzymione. Zdarza mi się zerknąć od czasu do czasu na wyniki krwi czy moczu i poczytać opinii internautów lub encyklopedii, ale zazwyczaj lekarz wszystko wyśmiewa i mówi, że to co wyczytałam nie ma nic wspólnego z prawdą. Wiecie, że raz to nawet uśmierciłam prawie męża? Miał podwyższone OB, wyczytałam, że może to być również (jeden z miliona innych przyczyn) nowotwór. O mamuś, ale paniki narobiłam. A przecież najmniejsze zapalenie może podwyższyć ten wynik.
Nie, nie korzystam i nie wierzę w to, że Wujek google może mi w kwestii zdrowia pomóc i doradzić.

M2:

No to mamy podobne podejście bo jak wspomniałam wyżej - ja leczę dzieci SAMA. a do lekarza chodzę po receptę albo po potwierdzenie mojej diagnozy.

Za to wujka google mimo wszystko pytam o zdanie dość często ale SŁUCHAM go tylko wtedy gdy wiem, że informacja jest sprawdzona - tzn pochodzi np. z regularnie prowadzonego bloga, nie anonimowego.

A jak to wygląda u Was? Często pytacie o radę wujka google? Czy od razu biegniecie do lekarza? a może wolicie leczyć Was, i Wasze dzieci same?

14 komentarzy:

  1. Dzieci lecze sama, jak po kilku dniach nie ma poprawy, to ide do lekarza. Za to dzieki wujkowi google sama zdiagnozowalam u siebie powazna chorobe. Lekarze w Polsce nie maja doswiadczenia ani w diagnozowaniu ani w leczeniu tej choroby. Gdybym sama nie drazyla to pewnie do tej pory nie wiedzialabym na co choruje a choroba dalej wyniszczala by moj organizm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: O to gratuluję determinacji i odpowiednio szybkiej diagnozy. Ja niestety już kilka lat męczę się z żołądkiem, ale nie potrafi mi nikt ani nic pomóc. Życzę zdrówka

      Usuń
  2. Antybiotyk to już ostateczność. A doktor Google cóż kiedyś zaglądałam, ale ponieważ można wyczytać, że mając katar, to już jest się jedną nogą w grobie, stwierdziłam, że szkoda nerwów i niepotrzebnego stresu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: W sumie to tak jak ja. Moim zdaniem w internecie trochę bardzo wszystko jest wyolbrzymione.

      Usuń
  3. Jeśli chodzi o dziecko, to miałam mądrego pediatrę, a z nabywaniem doświadczenia sama dawałam radę z lekkimi chorobami, na tzw czuja. Jeśli chodzi o mnie to czasem coś sprawdzam w necie, ale podchodzę z rozsądkiem, a że nie lubię biegać po lekarzach, więc często wydaję dużo w aptece, a potem i tak kończy się antybiotykiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: nie fajnie, w takim razie. U nas na szczęście antybiotyk ostatnio BARDZO rzadko. Sporo też korzystam z domowych sposobów, więc w aptece wielkich kwot JUŻ nie zostawiam

      Usuń
  4. Niestety bardzo jestem zniechęcona do lekarzy. Ponieważ mam dużo do czynienia z tym środowiskiem,jak i lekami, suplementami od tej strony chemicznej, stronię od tego typu kuracji. Na razie karmię piersią i to dla mnie najważniejszy antybiotyki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: oooj tak! zdecydowanie się zgadzam, że mleko matki jest milion razy lepsze od antybiotyku. Ba- od "szczepionki" nawet ;)

      Usuń
  5. Ja staram się zawsze leczyć sam, to znaczy wspomagając się poradami z Internetu. Do tej pory wszystkie takie metody były skuteczne i mam nadzieję, że zawsze będą :D Oczywiście, jak pojawi się coś gorszego, to wybiorę się do lekarza, jednak staram się tego unikać, tak samo brania jakichkolwiek tabletek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak pomyślę sobie o kolejce w moim ośrodku zdrowia to wolę w domu posiedzieć i wykurować się sama. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Nooo te kolejki są okropne i to, że nie zawsze dasz radę się do lekarza zapisać mimo, że kurczę zawalona jesteś na maksa

      Usuń
  7. Zawracanie lekarzowi głowy z powodu zwykłego przeziębienia nie ma dla mnie sensu. Pierwsze co, to uciekam się do domowych sposobów moich i mojej mamy, dopiero kiedy objawy są poważniejsze poważnie zaczynam się zastanawiać nad odwiedzeniem rodzinnego :3 Ogólnie moim zdaniem korzystanie z porad wujka google i jego rodziny porozrzucanej na różnych forach niekoniecznie musi być złe. Można poczytać, dowiedzieć się czegoś, porównać itd., ale uważam, że nie warto brać sobie te rady jako główny kierunek w leczeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: ja też tak uważam. W końcu na blogach czy forach internetowych wypowiada się naprawdę wielu rodziców, którzy mają już jakieś doświadczenie. Ja się jeszcze na ich radach nie zawiodłam ;)

      Usuń