Wolność w związku: niszczy czy buduje?

09:24 Mamy do Pogadania 49 Comments

Większość z nas nie lubi żyć w pojedynkę. Szukamy wsparcia od drugiej osoby. Czujemy potrzebę wygadania się i podzieleniem wrażeniami z całego dnia. Ale, nie chcemy być również niewolnikami. Potrzebujemy oddechu i chwili dla siebie. Cenimy sobie wolność i swobodę.Jak to wszystko pogodzić? Twoim zdaniem wolność w związku niszczy czy buduje?





M1:

Jak już pewnie wiecie, jestem mężatką prawie od 8 lat.
Im dłużej ze sobą jesteśmy, tym bardziej jestem pewna czego chcę od życia i przede wszystkim od związku.
Im dłużej ze sobą jesteśmy, tym bardziej wiem, co nasz związek buduje, a co go rujnuje.
Im dłużej ze sobą jesteśmy, wiem, że ciągłe życie we dwoje wcale nie musi być nudne i monotonne - pod warunkiem, że oboje będziemy się o to starać.

Nigdy tak naprawdę nie chodziłam na dyskoteki ( w ciągu całego życia byłam może 4 razy) i nie szalałam i nie używałam życia. Zostałam żoną i matką w wieku prawie 21 lat. I wiem, że właśnie tego zawsze pragnęłam i nigdy rozrywkowego życia mi nie brakowało. Owszem, rozmów i spotkań ze znajomymi tak, ale nie podczas imprez i głośnej zabawy - jedynie kameralne, najlepiej domowe wizyty.

Zawsze moim marzeniem była rodzina. I może dlatego, że moje życie było spokojne, nie odczułam w ciągu tych 8 lat potrzeby zaszalenia i oderwania się od męża czy dzieci. A jeśli już mieliśmy chęci wyrwać się z domu, zawsze wychodziliśmy razem.

Jak powinien wyglądać związek, by się w nim nie "udusić"?
Powinniśmy przede wszystkim chcieć ze sobą być i cieszyć się każdą chwilą wspólnie spędzoną. Bo przecież to, że jesteśmy razem jest naszą wspólną decyzją, a nie przykrym obowiązkiem. Bo małżeństwo to MY a nie JA i TY.

Czym jest wolność w związku?
Przede wszystkim właśnie powinnam zdefiniować czym jest dla mnie wolność w związku. Bo pewnie dla każdego jest ona czymś innym.
Według mnie wygląda to tak:
Pomimo tego, że jesteśmy "jednym: to jednak każde z nas jest odrębną osobowością, ma swoje marzenia, ambicje, plany i inny temperament. Mamy prawo, nawet powinniśmy się rozwijać i spełniać. Ale wszystko powinno mieć rozsądne granice. Bo odkąd jesteśmy rodziną, liczy się również ta druga osoba. Wspieramy siebie, rozmawiamy o własnych potrzebach i próbujemy siebie nie ograniczać, ale jeśli trzeba rezygnujemy z czegoś dla naszego wspólnego dobra.
Czuję się wolna, ponieważ każde z nas ma swój przydział w rodzinie. Możemy oddychać własnym powietrzem. On jeździ do pracy, czasem nawet ponad 12 godzin go z nami nie ma. Ja jestem w domu z dziećmi, ogarniam wszystko, co jest w danym momencie potrzebne. Mamy swój przydział w rodzinie i nie mamy o to do siebie pretensji. Może właśnie dlatego lubimy ze sobą spędzać wolne chwile, może dlatego nie tęsknimy za imprezami i innymi rozrywkami, bo w ciągu tygodnia roboczego bardzo mało mamy dla siebie czasu. A, że bardzo się kochamy, to nie potrzebne nam nic innego, jak właśnie wspólna chwila we dwoje.

A imprezy i wypady w towarzystwie przyjaciół?
Jeśli chodzi o imprezy raczej nie pozwalamy sobie na taką wolność. Uważam, że lepiej nie kusić losu. Bo niby jestem pewna swojego uczucia do męża i uczucia męża do mnie, ale, co jeśli  któreś z nas się zapomni? Niby mu ufam, ale nie mogę być pewna w 100% jego czynów, bo nawet siebie nie jestem pewna na 100 %. Wystarczy jeden drink, piękna kobieta, mała chwila i można całe życie tego żałować. Nie, zdecydowanie nie wychodzimy na dyskoteki samemu.

Jeśli zaś chodzi o spotkania z przyjaciółmi,owszem zdarzają się. Każde z nas potrzebuje oddechu od codzienności i złapać dystans do wszystkiego. Po prostu, musimy porozmawiać z kimś z zewnątrz. Taki wyjazd do przyjaciela jest najlepszym lekiem na chandrę, nudę i poczucie bezsensu. Ale są to spotkania w sprawdzonym towarzystwie, przeważnie nie mieszanym, więc żaden kusiciel czy kusicielka raczej nie powinni nam zagrażać.

M2:

Pewno się zdziwisz, M1, ale miałam swego czasu tak, że nie potrafiłam się "dzielić" swoim facetem.
Ja nie potrzebowałam NIKOGO, wystarczała mi jego bliskość i kiedy tylko się rozstawaliśmy czułam okropny żal i nie potrafiłam sobie z nim poradzić.

Długo tak miałam. Nie tylko w tym jednym przypadku. Może nawet byłam trochę zaborcza? Choć nie zdarzało mi się grozić w sposób "wybieraj, albo Ona albo Ja"

Dla mnie nie było czegoś takiego jak wolność w związku. Mieliśmy być sobie w stu procentach oddani. Jakieś wyjścia, gdzieś, z kimś? E tam.. po co? Przecież mamy siebie.

To chore - teraz to wiem.. I kiedy wreszcie to ja stałam się "ptaszkiem w klatce", odgrodzona zupełnie od znajomych i rodziny, z telefonem "pod przydziałem" i wydzielaną gotówką zrozumiałam, jak wielki błąd popełniłam

Dlaczego wolność w związku jest ważna?
Po pierwsze uważam, że wszystko  może się "przejeść". Jeżeli będziemy  - jako partnerzy - spędzać ze sobą 24 godziny na dobę, to wcześnie zaczną się kłótnie i drobne sprzeczki.
Inaczej wygląda sytuacja, która jest u M1 - bo On wychodzi do pracy, nie ma Go całymi dniami więc kiedy już jest, to wszyscy, całą czwórką, chcą się cieszyć tą obecnością Pana Domu.

Ale zdarza się tak, że pracujemy razem - nie daj Boże oboje w domu, zdalnie. Wtedy jesteśmy "skazani " tylko na siebie. Czasami każde z nas potrzebuje od drugiego odpoczynku.

I ten odpoczynek to najlepsze, co możemy sobie wzajemnie ofiarować. Wyjścia na imprezy, czy to w gronie znajomych lepszych, czy gorszych - są moim zdaniem wskazane. Przecież jeśli jesteśmy w związku, to ustalamy między sobą pewne zasady ale przede wszystkim jesteśmy wobec siebie LOJALNI. Czy to nie wystarczy? Dla mnie tak!

Jednak ta odpowiedzialność za drugiego człowieka wcale nie musi oznaczać, że mamy przestać czuć się wolni. No ok.. miłość, to również pewnego rodzaju poświęcenie.. kompromisy wszelakie. Ale to przede wszystkim również PEŁNA akceptacja. Z wadami, i zaletami. Z milionem przyzwyczajeń.

Jeżeli zawsze wolałaś spędzać czas w domu, pod kocem, z kubkiem gorącej herbaty - nie zrozumiesz.
Ja wolałam otaczać się ludźmi i teraz, jeżeli ktoś mnie ogranicza będąc ze mną w związku, to zamykam drzwi za tą znajomością. Ja ufam  - jeśli kocham. I Jemu, i sobie. I tego samego oczekuję od niego. A jeżeli on tego nie rozumie, to znaczy, że to po prostu nie to..

Nie mam już czasu na pomyłki.. Nie daję miliona szans. Dla mnie wolność w związku jest WAŻNA. Dla obu stron.

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy wolność w związku jest ważna? Jaka jest Wasza definicja tego "stanu"?

49 komentarzy:

  1. Też miałam taki czas,na początku małżeństwa,że nie chciałam być chwili bez męża . Z czasem to minęło,mimo,że jesteśmy małżeństwem 13cie lat,to każdy z nas maja jaeś przyzwyczajenia,godziny dla siebie. Co do imprez,to chodzę gdzie chcę,ale raczej wybieram te babskie :) bo po co mężowi ma być przykro? No i jakoś bez niego nie chcę chodzić.On jest 10 lat starszy więc szaleństwa mu już nie w głowie. Wydaje mi się,że w moim związku więcej wolności mam ja,bo mąż nie jest zaborczy,a ja tak. Jednak wszystko co robię to w pełnym porozumieniu z nim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: No i właśnie to porozumienie jest najistotniejsze..

      Usuń
    2. M1: Uważam, że imprezy babskie dla mnie, męskie dla niego jak najbardziej są potrzebne i nie ma w tym nic złego ;-) Byłam niedawno na wieczorze panieńskim na dyskotece bez męża i właśnie jego bardzo mi brakowało i wcale dobrze się nie bawiłam. Uwielbiam jego towarzystwo, bez niego nic nie ma sensu.

      Usuń
  2. Znam taką parę co ma dwoje dzieci i kolejne w drodze. Ona twierdzi, że tworzą nowoczesny związek i bez żenady flirtuje na firmowych imprezach. To dla mnie za duża wolność w związku :P
    Związek trzeba pielęgnować, a czasem dać od siebie odsapnąć. Mam 14 lat stażu małżeńskiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: niee no to już jest przesada. Wiesz ja to mówię o innej wolności :) takiej co to można pooddychać innym powietrzem ale flirt ... nie no to nie wchodzi w grę.

      Usuń
    2. M1: Zdecydowanie się zgadzam - taka wolność jest za duża! Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.

      Usuń
  3. Hmm, ciekawy temat. Jeśli jest zaufanie (a bez tego nie wyobrażam sobie związku jakiegokolwiek) to może być i wolność.
    Wolność? Wolność to przestrzeń tylko dla siebie. Może hobby czy pasja, która jest tylko nasza? Może samotny spacer, kiedy ktoś lubi czasem pobyć tylko we własnym towarzystwie.
    Wolność tak, ale jeśli nie są zaburzone proporcje między czasem na tą "wolność" a czasem dla rodziny/partnera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: no właśnie. Zaufanie w związku to podstawa. A skoro ono jest, to nikt nie powinien mieć problemu z 'dzieleniem" się drugą osobą z kimś innym.

      Usuń
    2. M1: Czasami trzeba pobyć samemu i oddychnąć od codzienności, ale CZASEM i w granicach rozsądku. Marta, zdecydowanie zgadzam się z Twoją definicją wolności.

      Usuń
  4. Jest ważna i jest potrzebna. Nie jesteśmy tylko małżeństwem, ale i rodziną, przyjaciółmi, partnerami. Potrzebujemy jednak towarzystwa innych osób. Nie mogę zabierać meża na pogaduchy z koleżankami przy kawie,a ja nie chcę z nim iść na męzki wypad. To co nas łączy to coś więcej niż zwykła miłość, jesteśmy partnerami w życiu, rodzicami. Łączy nas więcej spraw niż dzieli. Potrafimy znaleźć też złoty środek w tym codziennym obcowaniu, w ktorym każde z nas ma czas tylko dla siebie, swoich pasji, znajomych, zainteresowań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Jak najbardziej zgadzam się z tym.
      Nie no, nie może podczas każdej rozmowy z koleżankami być naszego mężczyzny i odwrotnie. Wiadomo, że każde z nas musi mieć swoje sprawy i swoich znajomych z którymi rozmawia o czymś innym niż z partnerem.

      Usuń
  5. Chyba wiele par ma na początku etapu ochotę na oddychanie tym samym powietrzem, wtedy też i zazdrość jest większa i zabieganie o partnera też. A potem (chcąc czy nie) przechodzi :)
    I można wciąż oddychać tym samym powietrzem, z tym, że każdy powinien mieć włąsny respirator.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: eeee to nie zawsze tak jest.... można się z tego 'wyleczyć". Ja tak miałam przy 2 pierwszych, poważniejszhych związkach,
      później zrozumiałam, że to "wspólne powietrze' trzeba dozować..

      Usuń
    2. M1: A ja po 9 latach znajomości z mężem nadal uwielbiam spędzać z nim czas. Nie nudzi mi się to, raczej coraz bardziej mi brakuje wspólnego powietrza i czasu dla siebie.

      Usuń
  6. Ja również zawsze marzyłam o rodzinie dlatego może z zewnątrz wygląda jakbyśmy się z mężem dusili ponieważ każdą wolną chwilę spędzamy razem jednak to Nasz wybór i nikt nikogo na siłę w domu nie trzyma. Niedawno powiększyła Nam się rodzina i na świecie przywitaliśmy synka więc każda chwila jest na wagę złota. I nigdy nie żałowałam, że nie idę na imprezę czy choćby ze znajomymi na piwo dlatego że te chwile spędzałam w najlepszym towarzystwie czyli towarzystwie mojego męża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Ojjj a ja to czuję się teraz naprawdę jak ptaszek wypuszczony z klatki i chociaż cenię sobie czas spędzany z dziećmi, to jednak lubię też chwile bez dzieci i .. bez faceta

      Usuń
    2. M1: Ja lubię gdy jesteśmy razem. Miewam momenty kryzysu ale szybko mijają. Dziecko są moim powietrzem, wszędzie są ze mną i gdy ich nie ma zwyczajnie jest mi za cicho i za spokojnie.

      Usuń
  7. W każdym związku mimo więzi i codziennej bliskości jaką tworzymy, każdy z nas powinien mieć również swój własny i odrębny świat, do którego ten drugi może zapukać, ale jeśli nie zostanie wpyszczony... nie powienien panikować i wywoływać związanych z owym lękiem, karkołomnych konfliktów.

    Musimy mieć swój świat, swoją pasję czy własne zainteresowania właśnie po to, aby być ciekawym i intrygującym dla siebie, ale i dla swojego partnera. Aby wiedział, że ma przy sobie ambitną i interesującą osobę, która mimo upływu lat potrafi go wciąż zaskoczyć.

    Dziwi mnie to, kiedy ktoś mówi, że ufa, ale... ! Jeśli partner chciałby nas zdradzić albo my partnera... to dlaczego miałaby być to akurat dyskoteka? Jeśli ufam to tak, że mimo włąsnych obaw czy lęku, daję możliwość wyboru i podjęcia decyzji ukochanej osobie.... - trochę się mądrze, ale to dlatego, że kiedyś myślałam zupełnie odwrotnie. Mimo iż akceptowałam osobne imprezy, nie potrafiłam znieść myśli o tych całych wieczorach kawalerskich... teraz jestem starsza i bardziej doświadczona i śmiało mogę powiedzieć "Idź i baw się dobrze... daj tylko znać chociaż raz czy wszystko okej".... ale każdy może przejawiać własną gotowość na takie gesty ;)

    Dobry artykuł!

    Pozdrawiam ciepło,

    Panna Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Dziękujemy serdecznie za merytoryczny komentarz :)
      Masz podobne podejście do mojego :)

      Usuń
    2. M1: Hmmm... ja ufam, ale chyba jednak małe ale pozostaje... zbyt wiele się napatrzyłam na związki innych i głupiznę której sobie i mężowi bym nie wybaczyła.

      Usuń
  8. Wszystko w granicach rozsądku - wolność w związku również :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też jestem tego zdania, że wszystko w granicach rozsądku. Poza tym trzeba tez uważać na definicję wolności, bo różni - różnie mogą ją postrzegać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: Ja myślę, że o tej definicji woolności warto porozmawiać ze swoim partnerem już na samym początku

      Usuń
    2. M1: Najważniejsze by właśnie wspólnie sobie takie granice wyznaczyć i nie czuć się w tym wszystkim źle.

      Usuń
  10. Ja uważam, że za dużo wolności niszczy związek. Za dużo spiny i ograniczanie siebie też... Ja jestem meżatką 4 lata, znamy się z mężem 6 lat. Zawsze było tak, że wychodziłam na kawkę z koleżankami, mąż na piwko z kolegami. Ale już imprezki osobne, czy wyjazdy odpadają. Jak to było napisane w tekście - nie ma co kusić losu. Poza tym, wydaje mi się, że jak ludzie się kochają, to takie oddzielne rozrywki wcale nie cieszą...

    Zapraszam, choć nie zmuszam ;) - nominacja LBA :) http://www.chichotkitrzpiotki.pl/2015/11/poznajmy-sie-lepiej-11-faktow-o-mnie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M2: no mnie jednak cieszą... ale ja to zupełnie inna sytuacja... ;)
      dziękujemy za nominację

      Usuń
    2. M1: No właśnie, lepiej nie kusić losu!!!

      Usuń
  11. Nie zamieniłabym swojego narzeczonego (niedługo męża) na nikogo innego, lubię spędzać z nim czas, ale czasem fajnie od siebie odpocząć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Ja swojego również nie zamieniłabym nigdy! Lubię spędzać z nim czas, bo mało go mamy dla siebie, ale czasami wypad z koleżankami jak najbardziej działa oczyszczająco.

      Usuń
  12. Fajnie jest spędzać czas razem, ale ten czas osobno jest bardzo potrzebny — tak dla zdrowia psychicznego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Dokładnie tak, czasami trzeba od wszystkiego odpocząć,

      Usuń
  13. Jeśli w związku jest prawdziwa przyjaźń, to szanujemy pasje i prawo do "wolności" tej drugiej osoby, a choć wolność każdy rozumie inaczej, to przecież przyjaciele nie ranią się nawzajem, ale i nie oszukują. Bycie razem nie oznacza, ze mam w tym drugim niewolnika. Kiedyś urzekł mnie cytat: kochać to nie znaczy patrzeć sobie ciągle w oczy, ale patrzeć w tym samym kierunku...

    OdpowiedzUsuń
  14. wolność w związku jest wtedy, kiedy nie czuje się ograniczana, a te ewentualne ograniczenia są moją własną decyzją. np. nie chodzę sama na całonocne imprezy bo zwyczajnie nie chcę i nie mam ochoty.

    wolność jest ważna i niezbędna. ale pewne zasady i reguły również. tylko to wszystko musi być wspólnie ustalone i akceptowane przez obydwie strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Dokładnie tak. Przede wszystkim trzeba znaleźć wspólne ustalenia i reguły.

      Usuń
  15. Uważam, że wolność w związku jest bardzo ważna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Ja również, ale oczywiście w granicach rozsądku.

      Usuń
  16. Moim zdaniem nie powinniśmy się ograniczać w związku, to nie prowadzi do niczego dobrego... Zapraszam, melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1. Ograniczać nie, ale nie można również myśleć tylko o sobie i swoich pragnieniach. Czasami samemu trzeba z czegoś zrezygnować dla dobra wspólnego.

      Usuń
  17. Myślę, że każdy powinien mieć swoją własną przestrzeń i sferę, którą może oczywiście dzielić z drugą osobą, ale powinna być jednak mimo wszystko tylko jego własną, pewną odskocznią. Nie można się ograniczać, dusić, związek to dzielenie życia z osobą, ale przy zachowaniu swojego własnego. :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. racja, wolnosc w zwiazku jest potrzebna, ale tez nie nalezy popadac w skrajnosc. Zgadzam się jak najbardziej z M1, tez nie lubie gdy moj chlopak chodzi na imprezy/K

    OdpowiedzUsuń
  19. dużo, dużo racji, ale myślę, że wszystko jest kwestią również samych ludzi, układów, relacji. no i niestety wydaje mi się, że w każdym przypadku potrzebne są próby i błędy, na których możemy się uczyć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M1: Tylko trzeba uważać, by błędy nie były zbyt kosztowne dla naszego związku.

      Usuń
  20. Wolność w związku jest potrzebna. Partnerzy nie mogą być ze sobą zespawani jak yin i yang, bo pierdolca dostaną i zaczną kłócić się przeokropnie.
    Już rozumiem, czemu do mnie zaglądasz - lubisz taki sam styl rozrywek towarzyskich co ja :].

    OdpowiedzUsuń