Instrukcja obsługi mężczyzny

12:22 Łukasz 54 Comments

Tytuł posta brzmi trochę dla mnie jak ponury żart. Spieszę tłumaczyć dlaczego. Wydawało mi się, że jestem prosty w obsłudze jak konstrukcja cepa. Kochaj mnie, a będę Cię na rękach nosił - tak powtarzałem sobie i Słońcu mojego życia. I co? I jakoś nie zadziałało... Jak to kurde zatem jest z tą obsługą?



MONIKA
No ale to TY masz nam mówić o tym, jak zrozumieć faceta. Ja mogę tylko opowiedzieć o kilku swoich obserwacjacjach i "testach", przeprowadzonych na kilku przypadkach :) i skupmy się lepiej NIE na tym, co zrobić żeby kobieta nie odchodziła a na tym, co zrobić, żeby facet kobiety nie odrzucił. Bo to jest kwestia dla nas najistotniejsza. Ja to bym zaczęła od tematu przysłowiowego RZEPA, co to się czepia jak do psiego ogona. No bo widzisz.. jest sobie "związek" idealny. Jedno za drugim przepada i ma ochotę wzajemnie się odkrywać aż przychodzi taki czas, że ona WYRAŹNIE daje Tobie do zrozumienia, że Cię potrzebuje. Ale tak Cię potrzebuje, że w ogień za Tobą wskoczy a ten rzep to jakby magicznym klejem był przyklejony. Nawet nic mówić nie musi - sam widzisz, że świat poza Tobą dla niej nie istnieje, i jeszcze pisze sobie jakieś scenariusze. Co czujesz? Wycofujesz się (!) I ta mega atrakcyjna babka, z której chciałeś dalej czytać jak z książki ( takiej Wiesz, z edycji limitowanej;)) staje się nagle oklepaną lekturą, której się czytać nie chce ( bo nikt nie lubi robić tego, do czego jest zmuszany). Instrukcja obsługi mężczyzny , punkt pierwszy - nie bądź jak ten bluszcz ;) 

ŁUKASZ
To żeś Ciotka pocisnęła teraz. Na początku czytam i myślę sobie, o faceta co jak rzep się przyczepił Jej chodzi. Potem czytam dalej i myślę, że jednak o babkę. Nie będę się dalej nad tym rozwodził. Chodzi o tę myśl, że facet potrafi się jak rzep czepić bo za mało matczynej miłości miał. Jak zrozumieć faceta? Jak człowieka, który ma jakąś przeszłość i słabości, do których nie chce się przyznać. Mija czas, mężczyzna od a do z zostaje rozczytany przez swoja partnerkę, bo przecież wy kobiety macie tę wspaniałą cechę dostrzegania najdrobniejszych szczegółów. I tu można by rozpocząć długą litanię jaki ten wymarzony facet nie jest... Punkt drugi - nie bądź zbyt drobiazgowa.  

MONIKA
Hmm... No tak... bo Wam jakoś do słabości (mimo wszystko) trudniej jest się przyznać niż nam. Ale widzisz.. przez to, że czasami jednak nie mówicie o wszystkim prosto z mostu (a podobno nie owijacie w bawełnę ;) ) to też bywa tak - zazwyczaj z resztą, że doszukujemy się drugiego dna. No i fakt.. wtedy ta drobiazgowość się pojawia (You're God damn right!) a to taka cecha, która Was odstrasza. Bo Wy nie lubicie być tak do końca "rozczytani". Z resztą - dla mnie facet, który przestaje być tajemnicą też nie jest już tak atrakcyjny jak wcześniej. I sama tej drobiazgowości ( w sobie i w Was) nie lubię. Ale wracając do tematu tego gadania prosto z mostu.. Mówicie do nas nas w ten sposób, i oczekujecie, że i od nas usłyszycie jasne stwierdzenia a nie historie na miarę baśni z tysiąca i jednej nocy. Także.. nie chcesz żeby Facet Tobie zwiał? Punkt trzeci - nie snuj domysłów. Nie doszukuj się w jego słowach drugiego dna. On zawsze mówi co myśli (podobno). I mały bonus - zapomnij o metaforach ;) (chociaż... ja to mam wrażenie, że Was te metafory jednak trochę kręcą :P a jaką macie radość, jak rozszyfrujecie o co nam chodzi;) )  

ŁUKASZ
Facet powie Ci prosto z mostu, jeśli odważy się coś powiedzieć. Nie wiem, czy traktować to w kategorii problemu, ale instrukcja obsługi faceta mówi, że jest on dość oszczędny w wyrażaniu emocji (w porównaniu do statystycznej kobiety). To też jest na pierwszy rzut oka dobra metoda ukrycia pewnych że się tak wyrażę niedociągnięć w męskości. I uwaga, to może być dla niektórych szok - facet przeżywa głębokie emocje, tylko umie to ukryć, albo wydaje mu się, że umie. W obydwu przypadkach, prędzej czy później kończy się to niekontrolowanym wyrzutem agresji do otoczenia, często pod wpływem wyzwalacza w postaci alkoholu. Często cierpią przedmioty, czasem oni sami, a często niestety też bliscy. Taki spokojny był, a wpierdzielił żonie. Nie poradził sobie z tym duszeniem emocji. Nie tłumaczę tu w ŻADEN sposób przemocy rodzinnej, bo jest to największe zło, jakie może tę rodzinę spotkać. Pokazuję tylko pewien mechanizm. Punkt kolejny - pozwól mu czasem płakać. 

MONIKA
EMOCJE.. no właśnie, Wam jakoś łatwiej wyrażać te negatywne. Jak macie wkurw, jak jesteście zazdrośni, jak Was coś ugryzło, to potraficie o tym światu powiedzieć. A takie "kocham Cię" to jednak z Was ciężko wyciągnąć ;) I tutaj by się przydał kolejny punkt do instrukcji obsługi - jak już Twój facet ten wkurw ma, to nie próbuj mu grać na emocjach, bo jak zaczniesz gadać : nie mówisz, bo mnie nie kochasz, to Ci pewno drzwiami walnie ( w zależności od tego na jakim etapie jest Wasza znajomość)
Widzisz.. tak to się przyjęło, że jak już ten facet jest, a my chcemy poczucia bezpieczeństwa, to traktujemy go trochę jak niezniszczalną "maszynkę". U nas ma prawo być źle, u Was nie. Bo skoro nie mówicie o tym, co Was dręczy, to nam się zawsze wydaje, że problemu nie ma, i później wychodzą takie kwiatki. Ale to już jest problem nie mężczyzny, a kobiet, co to nie potrafią zrozumieć, że Wasz płacz wcale nie jest oznaką Waszej słabości a jednym ze sposobów uporania się z problemem. I tutaj dorzuciłabym kolejny punkt - poklep że go czasem po tym ramieniu. Nie użalaj się nad nim, niczego za niego nie rób, ale poklep go - po przyjacielsku. Pokaż, że rozumiesz, a jak nie rozumiesz, to staraj się zrozumieć. A jak go jeszcze czasem pochwalisz, i pomyślisz też o tym żeby sprawić mu jakąś przyjemność, to będzie cały Twój ;) Bo Faceta da się wychować, i większość z nich wcale nie jest niereformowalna - prawda Wujek? ;) 

ŁUKASZ
Bo facet się lansuje na niezniszczalnego, bo ktoś mu tak wmówił. Zawsze dasz radę... Gówno prawda. Miesza mi w głowie ta rozmowa, bo myślę tylko o tym co jeszcze spierdzieliłem w byciu facetem. Hehe  i tu właśnie rodzi się wniosek mój końcowy. Na każdego trzeba patrzeć najpierw jak na człowieka - z jego emocjami i uczuciami. Nie da się wziąć za nie odpowiedzialności, ale można by spróbować je poprawnie odczytać ;) Tylko co jeśli nie ma komunikacji? Komunikujcie się, a może wasze partnerki odczytają wtedy jak zrozumieć faceta w was.

54 komentarze:

  1. Żeby to takie proste było zrozumieć faceta i kobietę. Żeby to takie proste było dziecko zrozumieć. Czasami mam wrażenie, że każda grupa pochodzi z totalnie innych, odległych od siebie lata świetlne, planet. Kochać trzeba, szanować, przytulać. I jakoś się poukłada ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja pójdę dalej, uważam że grupowanie jednostek jest mocno zgubne :)

      Usuń
  2. podoba mi się ten tekst, fajny dialog kobiety i mężczyzny, uwagi Łukasza według mnie trafne

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak naprawdę mówimy różnymi językami. ....oni tak zdroworozsadkowo, a my przez emocje. I czasem za dużo tych emocji z rzepem.: ))))a za mało chłodnej kalkulacji. No ale cały w tym urok prawda? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem język ten sam jest, tylko jego modele różne.

      Usuń
  4. "Na każdego trzeba patrzeć najpierw jak na człowieka - z jego emocjami i uczuciami." Szczera prawda. Najmądrzejsze zdanie z całego dialogu moim zdaniem. Czytałam wypowiedzi i denerwowałam się na wrzucanie wszystkich do jednego worka, stereotypowe myślenie. Każdy z Nas jest inny a co za tym idzie tworzymy związki oparte na innych zasadach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że do każdego facet i każdej kobiety na ziemii, potrzebna jest inna instrukcja, choć bardziej skłonna byłabym pójść tropem Moniki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę komentarze od końca, więc już pisałem o bibliotece :)

      Usuń
    2. nie każdego da się czytać jak otwartą książkę , nawet żyjąc z kimś kilka lat pod jednym dachem potrafisz się zadziwić jedną niespodziewaną reakcją na dany problem.

      Usuń
  6. Ja tam facetów nie rozumiem w ogóle, albo rozumiem źle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie staraj się więcej zrozumieć. Akceptuj :)

      Usuń
  7. Podoba mi sie to co powiedział Łukasz, ze trzeba patrzeć na ukochanego/ ukochaną przede wszystkim jak na drugiego człowieka, przyjaciela, a nie jak samca/samicę, bo życie nie polega na polowaniu i rozmnażaniu, poza tym są inne sfery życia.
    Myślę też, że każda ze stron powinna zachować swoją odrębność zainteresowań, pasji aby wzbudzac w partnerze zainteresowanie swoją osobowością, a nie tylko pożądanie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ech, chyba i tak nigdy nie zrozumiem mężczyzn... Ale taki urok tego świata damsko-męskiego: w różnicach, sprzecznościach i niezrozumieniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda energii na bezustanne próby zrozumienia.

      Usuń
    2. ich trzeba po prostu tolerować a nie starać się zrozumieć

      Usuń
  9. Facet niby prosty w obsłudze a po latach potrafi zaskoczyć cechami, których się wcześniej nie dostrzegalo. Ukrywanie emocji - strzał w 10.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lata wystarczą, żeby coś do faceta dotarło i nie przyznając się zmienił to coś w sobie ;)

      Usuń
    2. jak facet mówi , że coś zrobi , to zrobi ...i nie trzeba mu przypominać raz na pół roku

      Usuń
  10. Ciekawy pomysł na bloga, też myślę że do każdego człowieka jest inna instrukcja obsługi, czasem poznanie drugiej osoby może trwać kilkanaście lat, a może jeszcze dłużej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe ile zajęłaby biblioteka ze wszystkimi instrukcjami i czy nie wystarczyłoby tylko kilka uniwersalnych schematów zachowań. I takie okulary, pstryk przełączam schemat i już rozumiem o co mu chodzi.

      Usuń
    2. i nigdy do końca go nie poznasz

      Usuń
  11. To wszystko nie jest takie proste :-) powiem więcej - każdy z nas jest bardzo skomplikowany :-) ja nie rozumiem czasami mężczyzn i mężczyźni nie rozumieją mnie. Tak to już jest i chyba nigdy się nie zmieni, w sumie to niech jest jak jest :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem, zbyt wiele energii tracimy właśnie na i tak skazane na porażkę próby zrozumienia drugiego człowieka, przecie każdy widzi Świat pod delikatnie innym kątem.

      Usuń
  12. Facet zdecydowanie jest prosty w obsudze jak obsluga cepa. To istota która działa zero, jedynkowo choć czasem potrafi zaskoczyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach ten kobiecy szowinizm :)

      Usuń
    2. moja nauczycielka angielskiego z liceum zawsze powtarzała , że facet nie jeb.... źle funkcjonuje

      Usuń
  13. Ja chyba nigdy nie zrozumię męskiej płci. Dla mnie to jakaś nietypowa zagadka i czarna magia. Żadna instrukcja obsługi faceta mi nawet nie pomoże :D bo oni czasem potrafią tak zaskoczyć, że oczy na wierzch mi wychodzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli pozytywnie to chyba dobrze ;)

      Usuń
    2. mało który facet potrafi zaskakiwać pozytywnie , więcej niestety jest rozczarowań

      Usuń
  14. Uwagi trafne.. chyba najgorzej jak ludzie przestają się komunikować.. Ja myśle, że aby siebie zrozumieć powinniśmy często brać głęboki oddech, odpuszczać, myśleć i szanować siebie nawzajem. Pozwalać tej drugiej osobie być jaka jest i taką ją kochać..

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie też najbardziej urzekł końcowy wniosek Łukasza. A instrukcję obsługi to mogę sobie mieć do pralki albo telewizora - choć i tak nie jest powiedziane, że cokolwiek z niej wywnioskuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ciekawa rozmowa z tego wyszła :) Wiele można wywnioskować :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja tam już pogodziłam się z tym, że nigdy nie zrozumiem facetów i jakoś mi z tym łatwiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jest mały zong w tym wszystkim, bo ani jednego ani drugiego nie sposób zrozumieć :) Tak już chyba mamy. Przypominam sobie, jak kiedyś kolega się żalił na "swoją kobietę" i zapytał jak ją zrozumieć. Odpowiedziałam - nie staraj się, kobieta sama siebie nie rozumie więc ty się nawet nie wysilaj, bierz jaka jest albo nie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ciekawy post i tyle prawdy w nim. Taak,to prawda kobiety doszukuja się często drugiego dna, a może o coś innego mu chodziło itp.
    Czasami warto przemilczec niż ciągle pytać co się stało opowiedz mi o tym, jak chłopak będzie chciał powiedzieć to powie, czasami mam wrażenie że kobieta traktuje mężczyznę jak swoje dziecko :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Różnimy się jak dzień i noc i najdłuższe książki nie dadzą nam wyjaśnienia jak mamy zrozumieć siebie nawzajem :) tak widać musi być :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Faceta nie da się zrozumieć, trzeba go tylko dobrze karmić i czasem wypuszczać z kolegami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheheh You made my day :D

      Usuń
    2. Karmić, chwalić i czasem wypuszczać z kolegami, dodałabym :D

      Usuń
    3. ....i krótko trzymać , najwyżej do północy....hahahaha

      Usuń
  22. Ja myślę, że nie trzeba rozumieć, wystarczy akceptować się wzajemnie właśnie mimo różnic i czerpać od siebie wzajemnie. I cieszyć się tym, że możemy się tak pięknie różnić.

    OdpowiedzUsuń
  23. Haha fajna lektura! Tytuł chwytliwy yyy. .
    Tylko jak ich zrozumieć! ?

    OdpowiedzUsuń
  24. To mój mąż jest dziwny, bo łazi za mną i ciągle mówi, że mnie kocha. A wkurw łatwiej wyrażam ja, rzucając czasem soczystym mięsem :) Ale z perspektywy czasu, artykuł uważam za bardzo życiowy. Myślę, że jest na to jedna rada, żeby nikt nie udawał kogoś kim nie jest, wtedy chyba łatwiej zrozumieć od razu, że do siebie nie pasujecie.

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja myślę, że tak na dobrą sprawę to my mówimy jednym językiem i całkiem podobny jest ten nasz szyfr. Aczkolwiek na początku związku pamiętam, że mój mąż miał problem z moimi metaforami, sarkazmami i ironicznymi wypowiedziami z czasem więc je odpuściłam i zaakceptowałam te różnice między nami. W dialogu damsko-męskim ważne jest zrozumienie. Waszą rozmowę jak zwykle bardzo przyjemnie się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  26. ale jakie to nasze wspólne życie jest ciekawe dzięki temu, że jest jak jest :-))

    OdpowiedzUsuń
  27. Komunikacja-podstawa udanego związku. Niby prawda stara jak świat, a tak często się o tym zapomina :(

    OdpowiedzUsuń
  28. ja: o czym myślisz?
    mąż: o niczym
    ja: no ale przecież widzę, że myślisz
    mąż: nie
    ja: no porozmawiajmy
    mąż: o czym?
    aaaaa!

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo zaintrygował mnie tytuł bloga (świetny!), a potem - wyjątkowa forma! Gratuluję!

    http://w365dnidookolazycia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Weź przecie faeci są z innej planety..
    PS A tak naprawdę ja wyznaję zasadę: chcesz być księżniczką traktuj go jak króla :)
    I jeśli mówiłabym że jestem z nieudacznikiem to jak o mnie świadczy że jestem z takim facetem, więc tak nigdy nie mówię. I staram się go zrozumieć :)

    OdpowiedzUsuń