Religia w szkole i przedszkolu

11:59 Zawód Kobieta 53 Comments

Wiara jest tematem, który zwykle budzi burzliwe dyskusje bo z jednej strony są rodzice, którzy na siłę wpychają do szkolnej sali dziecko po to tylko, żeby wysłuchało jakiejś nawiedzonej katechetki snującej swoje wywody na temat czegoś, w co sama pewno nie do końca wierzy a z drugiej są ci, co od początku postanawiają pójść inną drogą a później dać dziecku wybór. Religia w przedszkolu.. Religia w szkole.. Zdania na ten temat są podzielone. Jakie jest nasze?




ŁUKASZ
Na wstępie zadeklaruję, jestem Poganinem.
Nie ortodoksyjnym, po prostu mam swoje przemyślenia na temat obiegu energii we wszechświecie i nijak nie zgrywa mi się to z koncepcją Jezuska... Dlatego moje dzieci nie uczęszczają na religię, bo chcę Im przybliżyć wiele mitologii religijnych, tak samo traktuję chrześcijaństwo... Religa w przedszkolu wydaje mi się mocno przesadzona, mój syn nie uczęszcza na nią. Chyba jako jedyny, ale jestem pewien, że gdyby więcej rodziców było odważniejszych to procent byłby większy. Ja nie pamiętam, żeby już w przedszkolu ktoś mnie indoktrynował...

MONIKA
Ja do przedszkola nie chodziłam (ani do zerówki) więc nie wiem.. Wtedy nie wiedziałam, i nie wiem teraz jak wygląda religia u przedszkolaków a tymbardziej obce jest mi pojęcie religia w szkole. Trochę Tobie zazdroszczę, że potrafisz się zdeklarować i jasno określić swoje stanowisko względem wiary. Ja nie potrafię. Albo powinnam powiedzieć - niepraktykująca katoliczka. Chociaż... wtedy musiałabym wierzyć - a nie wiem czy wierzę. W coś  wierzę, ale nie wiem w co ;) W każdym razie.. może byłoby inaczej, gdybym od najmłodszych lat nie czuła tej presji.. Niedzielny poranek, cotygodniowy obrazek. Wycieczka do pokoju Dziadków, opowiadanie bajek, wspólne śniadanie a później godzina zero, bo przecież zaraz jedenasta no i sru, do kościoła. Nikt nie pytał czy chcę, czy mam potrzebę, nawet jak już miałam lat naście a nie kilka tylko. A mi z tym coraz gorzej było, bo ja tego WCALE nie czułam. Później - na chwilę - coś się zmieniło, kiedy już mialam okazję sama za siebie podejmować decyzje. A kiedy pojawił się PT (diabeł wcielony :P) to zupełnie mnie od kościoła odciągnął i nie powiem, żeby było mi z tym źle. A teraz.. Duży chodzi na religię - bo chce. Mam w nosie to, że ma niespełna sześć lat. Ja pozwalam mu wybierać. A jak kiedyś powie, że ma dość, i że do Komunii też nie pójdzie a kolejna modlitwa na religię nie jest mu do niczego potrzebna - uszanuję.
A Ty.. Nigdy w sumie o tym nie gadaliśmy. Kiedy postanowiłeś zrezygnować z wiary, hm? A może nigdy nie próbowałeś uczestniczyć w tej religijnej szopce?

ŁUKASZ
Mnie to te Hebrajskie legendy już nie pasowały jak mnie przygotowywali do komunii. Ale niewiele wtedy miałem do gadania. Po prostu wsadziłem to już wtedy między bajki... A moje dzieci? Jak mi Zocha powie, chcę chodzić na religię jak inne dzieci,to pójdzie. Na razie jest jednym z dwóch dzieci, które nie chodzi. I nie łudźcie się, że Etyka jest jakoś specjalnie dostępna... Ziemo jest chyba jedynym z dzieci, które w przedszkolu (sic!) nie uczęszcza na religię. Ja Rozumiem, że oni chcą zaszczepić te sekciarskie wierzenia u najmłodszych. Ale to się nie uda... Kiedy postanowiłem zrezygnować? Nie wiem dokładnie, może po rocznym zamieszkiwaniu w Izraelu... to wszystko bajki są stworzone dla tych, co boją się śmierci... A czy pamiętamy to co było przed narodzinami? Nie? To czego bać się po śmierci? Religia... Opium dla ludu. 


MONIKA
Spodziewam się teraz grupowego linczu bo wciąż niewiele osób ma odwagę mówić o tym, że żyje z wiarą (tą tradycyjną) na bakier. Ale idę o zakład, że gdyby się nie bali, to zaraz ustawił się by się tutaj sznureczek osób, dla których religia nie jest wartością nad wyraz istotną. Ja w każdym razie robiłam to, co mi kazano. Najpierw mnie ochrzcili, później była Komunia, później jeszcze bierzmowanie i na końcu sam ślub - bo tak wypada, nie? Bo ludzie będą gadać. Więc żaden tam cywilny, kondkordatowy być musiał ( najgorsza decyzja w moim życiu, i też do końca nie moja). Dlatego teraz, gdy wreszcie naprawdę mogę decydować za siebie NIE CHODZĘ do kościoła bo ktoś mi karze. Idę, jak Bąki mają chęć, po to żeby se brzdękania na gitarze posłuchać raczej ;) Ale ja nie mam swojej teorii - i chyba pora wreszcie jakąś ustalić. No dobra.. a tak jeszcze zahaczając o temat śmierci, i tego co po niej.. jak myślisz? Jest coś.. czy nie ma?

ŁUKASZ
Materia, energia... Tym jesteśmy, żadne tam siwe dziadki siedzące na chmurce zapodawane, przez kanony współczesnej religii... 
Czy coś będzie po śmierci? A skąd mam wiedzieć... Czy to jest naprawdę aż tak ważne, by w imię idei wyrzynać niewiernych, albo jak dzisiaj wysadzać się w dyskotekach lub kawiarniach. Nie, bo życie ludzkie jest najwyższą wartością, to o tym mówi imperatyw naszego i każdego żywego gatunku, o przedłużeniu... Więc jaki sens w wojnach, tym bardziej religijnych? Żaden. 

MONIKA
Podsumowując zatem, chociaż oboje mamy dość zróżnicowane poglądy, to również oboje dalibyśmy (dajemy) naszym Dzieciom wybór. Uważam, że tylko ta możliwość wyboru - już od najmłodszych lat - może przyczynić się do świadomego podjęcia decyzji o tym CZY wierzyć, i w CO wierzyć. Religia w szkole nie jest obowiązkowa - na szczęście - i coraz więcej rodziców przestaje podążąć za określonymi schematami.

ŁUKASZ
Niby obowiązkowa nie jest... Ale tak to wszystko zorganizowane, byś nie odważyła się wyłamać... Jak jeszcze byliśmy szczęśliwą rodziną, ustaliliśmy, że w czasie gdy inne dzieci będą miał komunię, my pojedziemy do dowolnie przez Pociechy wybranego parku rozrywki w Europie... Dla mnie plan cały czas obowiązuje, ale nie wiem co Słońce na ten temat myśli. Wierzcie sobie w to co chcecie... Ja nie wierzę w hebrajskie legendy. 

53 komentarze:

  1. Moje zdanie takie aby religia była po lekcjach w salce katechetycznej.Kto chce niech chodzi a nie na przymus podczas zajęć lekcyjnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, i nikt wtedy nie musiałby się "wyłamywać" . A póki co jakby celowo wpycha się ją pomiędzy inne zajęcia.

      Usuń
  2. Twierdzenie, że ludzie wierzą bo boją się śmierci, jest bez sensu. Właśnie o wiele łatwiej pogodzić się ze śmiercią wierząc, że zobaczymy jeszcze tych, których kochaliśmy a których już nie ma. Mnie samej wiara daje siłę do zmagania się z przeciwnościami losu. Religia w szkołach to jednak wygoda, bo nie trzeba latać po salach katechetycznych przy kościołach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale ja właśnie o tym. Pamiętasz co było przed Twoimi narodzinami? To samo będzie po śmierci... I żeby właśnie nie czuć tego kolosalnego lęku przed nicością wykoncypowaliśmy sobie boga. Nie masz stracha, bo umierasz i wbijasz na jakąś chmurkę z ziomkami. A tymczasem jesteśmy energią, atomy w lewej ręce pochodzą z wybuchu innej gwiazdy, niż te w ręce prawej. Gdzie tu bóg?

      Usuń
  3. Jeżeli chodzi o religię, a zwłaszcza Pana Boga, to niczego nie można być pewnym. Tak więc, na wszelki wypadek i nie tylko dla własnego dobra, trzeba żyć w zgodzie z dekalogiem!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam mało kościelna jestem ale wierząca aż za bardzo. Wystarczy spojrzeć w oczy moich psiakow lub cud oczy Futrzatego aby wiedzieć że nic nie jest samo " z się". A dekalog to w sumieniu mamy. Innego nie trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Generalnie jestem przeciwko, nie z tego względu, że idzie na to sporo pieniędzy z budżetu, ale młodzieży nie ciekawią te lekcje. Większość z księży czy katechetów ciągle dyktuje i każde uczyć się do testów, odpytuje lub sprawdza zeszyty. A to powinno być tak, że te lekcje, podobnie jak kazania podczas mszy, mają zachęcać do wiary. Pisane i wkuwanie regułek nic nie daje, a mnie nawet zniechęciło, gdy chodziłem do szkoły średniej, a kto chciałby dowiedzieć się więcej, może przecież poczytać Pismo Święte lub katechizm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację,. nudne jak flaki z olejem chociaż Wiesz co? Ja to religię lubiłam :) była zawsze przed fizyką, a na fizyce wiecznie jakieś sprawdziany, kartkówki, odpytywanie. Ksieżulek nam korki na religii dawał i... grał z nami w karty :D ale religia nic z nauczaniem wspólnego nie miała. a na koniec jeszcze dostaliśmy pisemko o odbytych naukach małżeńskich. tiaaaa.. pic na wodę.

      Usuń
  6. Syn ma w przedszkolu religię, bardzo mu się podoba. Dużo śpiewają, siostra ciekawie opowiada, syn wraca i nuci piosenki pod nosem. Starszy przygotowuje się do pierwszej komunii, nie ma problemu, zalicza modlitwy, chodzi na spotkania. Nie zmuszam, ale zostałam wychowana w tej wierze i przekazuje ją moim dzieciom. Może będzie to dla nich oparcie w przyszłości, może zrezygnują. Tego nie wiem. Wydaje mi się, że spotkania w domu katechetycznym "nauka" religii byłaby pełniejsza. Nie byłaby to kolejna lekcja po między w-f, a angielskim, do przesiedzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. noo. a dopóki tak jest, to dzieciaki na religie chodzą niechętnie. I jak mają wałkować po raz enty tą samą modlitwę i wysłuchiwać czegoś na kształ "suchego " kazania to ja pierdzielę. zmarnowany czas i tylko odliczanie do dzwonka.

      Usuń
  7. Zawsze byłam przeciwniczką religii w szkole, traktowanej tak jak każdy przedmiot, wliczanej do średniej, z prowadzącymi robiącymi testy, wymagającymi referatów, z uczniami wkuwającymi pod klasą "relę" na zaliczenie. Religia to sprawa duchowa i jako tak powinna być traktowana, w otoczeniu kościoła i owych krytykowanych salek katechetycznych. Szkoła powinna być świecka, przedszkole również. A państwo bezwyznaniowe. Jak widać to są tylko moje 'pobożne' życzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie tylko Twoje, ale dokładnie - "pobożne". i to się chyba nigdy nie zmieni.

      Usuń
  8. Nie będę pisać na temat wiary, bo w komentarzy za mało jest miejsca. Uważam jednak, ze religia nie powinna odbywać się w szkołach z kilku powodów:
    1.do szkoły chodzą różne dzieci, w tym niewierzący, świadkowie Jehowy, zielonoświątkowcy itd. którym także powinno się zorganizować zajęcia, ale nie ma na to funduszy lub tych dzieci jest zbyt mało, aby kogoś zatrudniać
    2.co z dziećmi, które nie chodzą na religie, a nie ma alternatywnych zajęć?
    3. dziwnie wyglądają 2 godziny religii i 1 godzina historii
    4.lekcje religii są mało ciekawe, bardzo teoretyczne, a tematy czasem zbyt trudne dla małych dzieci
    5. zbyt mało mówi sie na tych lekcjach o wartościach, a za dużo wkuwa na pamięć modlitw, kanonów oraz innych zdawalnych rzeczy, dzieciaki uczą się jak do egzaminów, zwłaszcza przed komunią
    Nie wiem czy tak to powinno wyglądać....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo mądrego tutaj napisałaś i może gdyby więcej rodziców ( czy dziadków) miało takie podejście, to by te zajęcia religii inaczej wyglądały.

      Usuń
  9. Moim zdaniem jak dziecko jest chrześcijaninem to religia ważna jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to czy jest zależy tylko od nas. edukować można dziecko czytając mu w domu biblię, jak się ma taką potrzebę,ale wkuwanie pieśni czy modlitw i stres przed egzaminem z religii to paranoja jest

      Usuń
  10. Wydaje mi się, że raczej trudniej w dzisiejszym świecie przyznać się, że jest się wierzącym niż nie. Dzisiaj trendy jest być alternatywnym, a reszta to ciemnogród (nie piszę tego personalnie!). Ja jestem wierząca, praktykująca, choć nie ze wszystkim co ksiądz na ambonie mi powie się zgodzę. Nie wierzę w księdza. Mam świadomość patologii tego środowiska, ale nie różni się ono od patologii nauczycieli, prawników, lekarzy, tylko niestety o tym się nie trąbi. Propaganda i potępienie jest przytłaczające. Wierzysz - jesteś skończonym kretynem, moherem, co ty wiesz o życiu. Nie jestem za finansowaniem kościoła i relogii z budżetu, nie jestem za obowiązkową religią i religią w szkole (choć to na prawdę wygodne i myślę, że można by to było rozwiązać zajęciami pozalekcyjnymi). Wolalabym uciąć te wszystkie pseudokontrowersyjne połącznia państwo-kościół, żeby w końcu ktoś mi przestał zarzucać, że moja religia opiera się na pieniądzach. Nie rozumiem też, dlaczego "tolerancja" nie dotyczy mojej wiary, moich przekonań politycznych, mojego stylu życia i bycia. "Tolerancja" jest bardzo ukierunkowana na bycie nowoczesnym. Ja jestem dinozaurem, ale nie potępiam jak facet chce bzykać faceta, a oni jednak mnie wytykają palcami. I jeszcze jedna sprawa - jak ktoś nie wierzy, to co świętuje w Boże Narodzenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a no widzisz .. w moim przypadku to jest tak, że ja świętuję dla nich - dla Dzieci. bo oni - póki co wierzyć chcą, i każdą "bajkę "przyjmą a skoro chcą podążać za resztą - ja im nigdy nie zabronię. Z resztą. Do kościoła też czasem chodzimy, jak sobie zażyczą. pytam co niedzielę, nie zmuszam, bo to ich bardziej zniechęci. jak mnie zniechęciło.

      Usuń
  11. Przyznam szczerze, że ja nie rozumiem tego sprzeciwu wobec religii jako takiej. Zdaję sobie sprawę, że można trafić na fanatyków, po słuchani których człowiek wychodzi z sieczką z mózgu. Ale chrześcijaństwo, w którym się wychowaliśmy nie jest złe i nie warto odcinak się od niego dla zasady. Co jest złego w nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij? Może to i hebrajskie bajki, ale przesłanie mają słuszne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przesłanie przesłaniem ale tu w ogóle nie chodzi o jakieś odcinanie się tylko o fakt , jak te zajęcia wyglądają. Rzadko można trafić na kogoś, kto naprawdę edukuje - ale tak przyjaźnie. I nie robi dzieciakom z mózgu sieczki.

      Usuń
    2. Sprzeciw nie dotyczy religii samej w sobie, ale religii jako przedmiotu w szkole. Ja chcę, żeby moim dzieciom ktoś robił kartkówki ze znaczenia celtyckich run, nikt tego nie robi...

      Usuń
  12. Myślę, że sprawa religii jak zawsze dzieli nas nawet nie na 2 a na 5 czy więcej kawałków. Jeśli chcemy aby nasze dziecko uczęszczało na takie zajęcia to oczywiście je zapisujemy, jeśli nie to mamy wybór. Ale warto aby były na początku lub na końcu zajęć aby nie stanowiło to zbędnego argumentu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, to istotna kwestia, na początku, lub na końcu, ale nie spotkałam się jeszce nigdy z takim rozwiązaniem. po co sobie ułatwiać, jak można utrudnić.. oto Polska właśnie ;)

      Usuń
  13. Uczęszczałam na religię i moje dziecko też będzie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Myślę, że lekcje religii (dla małego chrześcijanina) są ważne i moje dziecko będzie na nie uczęszczało. Przynajmniej na początku. Gdy osiągnie jakiś tam swój wiek i jakoś sensownie mi wyjaśni dlaczego chodzić nie chce to sprawę przemyślimy. Jeżeli rodzic decyduje się na ochrzczenie dziecka sam, bez zgody dziecka to nie powinien się zastanawiać czy posłać to dziecko na religię. Takie jest moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba, że gdzieś tą wiarę po drodze "zgubił" przez ostatnie lata.

      Usuń
    2. A zapiszesz je też na inne "religie"? Żeby miało szanse zdobyć te sensowne argumenty? Nie sądzę...

      Usuń
  15. Myślę że danie dziecku wyboru jest najlepszą opcją. Ja chodziłam w podstawówce ale głownie zeby się do komunii przygotować,potem zaliczyłam jeszcze bierzmowanie-zeby moc być chrzestna i to by było na tyle moich przygód z religią w szkole ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie danie wyboru, to nauczenie człowieka przynajmniej kilku schematów religijnych, nie tylko jednego słusznego, na wszelki wypadek...

      Usuń
  16. Słysząc doniesienia znajomych i nieznajomych o praktykach stosowanych przez prowadzących religię zastanawiam się nad tym bardzo poważnie. Np. opowieści o śmierci- kompletnie niedostosowane do wieku dzieci, zabawy w cmentarz gdzieś widziałam. U mnie w przedszkolu i szkole takich zabiegów nie było. Chciałabym żeby Młoda miała "normalną" religię a nie taka, która będzie wzbudzać w niej jakiś strach itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież system wiary chrześcijańskiej właśnie na strachu, żałowaniu za grzechy jest oparty, teraz chcą nadrobić, ale tak to wygląda.

      Usuń
  17. Też uważam, że dzisiaj trudniej jest przyznać, że jest się wierzącym. ALe co druga osoba może tak powiedzieć, bo gorzej z pratyką. Dla mnie Bóg jest wszędzie i nie muszę koiecznie chodzić co niedzielę do kościoła, żeby się pomodlić, pożalić czy wygadać w myślach, podziękować. Jesteśmy tylko ludźmi i każdy wierzy w co chce. Religia w szkołach ok, ale z kimś kto naprawdę wie co mówi. Może to być ksiądz lub zakonnica, ale niechże oni wiedzą o czym mówią i pokazują to na swoim własnym przykładzie. Mierzi mnie ksiądz, który z ambony krzyczy na ludzi i woła o kasę oraz straszy, ale pociąga mnie zakonnik, który mówi o wierze jak o opowieści o najpiękniejszym z rajów, pokaże że życie można pokochać i dawać piękny przykład innym osobom. Wydaje mi się, że ludzie zrobili się bardzo ortodoksyjni nie dając sobie pola manewru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale co z tymi, dla których tego boga nie ma wszędzie, albo jest inny... Im nie daje się wyboru innego niż, albo religia, albo świetlica lub biblioteka, albo jak w przypadku mojego syna w przedszkolu - godzina w innej grupie. Religia w przedszkolu... Dla mnie to jakiś absurd.

      Usuń
  18. Moniko, mam bardzo podobne spostrzeżenia do Twoich ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Może lepiej byłoby gdyby przenieść moment przynależności do religii na wiek, kiedy dziecko już coś rozumie i może o sobie decydować. Nie lubię tego tematu, tak ogólnie. Jestem na pewno za świeckim państwem, znaczy zabraniu religii ze szkoły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłoby najlepsze, ale jakie nieopłacalne dla samej instytucji kościoła...

      Usuń
  20. Nie jestem osobą wierzącą i nie podoba mi się "wpychanie" religii w każdy aspket życia w tym kraju. Jestem przeciwna religii w szkołach (moja córka nie chodzi), niech sobie nauczają jej przy parafiach.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mój syn będzie chodził na religię. Ja nie rozumiem tego narzekania na Kościół i religię w szkołach. Nie jestem jakąś fanatyczką religijną i nigdy nie spotkałam się na lekcjach religii z takim zachowaniem. Wręcz przeciwnie, dużo z tych lekcji wyniosłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o to, że coraz więcej z nas nie chce... Nie można traktować wszystkich swoją miarą. Nie ma poważnej alternatywy dla religii. Istnieje ogromna dysproporcja. Fakt jest taki, albo religia, albo pewnego rodzaju wykluczenie. To nie jest fair.

      Usuń
  22. Wiele zależy od katechety, siostry czy księdza niestety zwłaszcza jeśli już chodzi o nauczanie młodzieży ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiele zależy, niech sobie robią co chcą w salce katechetycznej, parafialnej.

      Usuń
  23. Jestem wierząca i praktykująca, ale co do religii w szkole to mam zdanie, że powinna ona być w salkach katechetycznych. Mama mi opowiadała, że dawniej właśnie religii nie było w szkole tylko odbywała się przy kościele. Tak powinno być teraz. Kto ma ochotę chodzi, kto nie chce nie chodzi. A teraz religia wrzucona jest pomiędzy inne przedmioty. Jak dla mnie bez sensu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. noo kiedy chodziłam do L. O to też tak było - salka katechetyczna. Ale religia i tak wpierdzielona pomiędzy inne lekcje.

      Usuń
  24. Zgadam się z Pokoloruj Życie. Bo w religii nie chodzi o konkretny temat na lekcję, czy o oceny, ale to w co sie wierzy. I najważniejsze - zero jakiegokolwiek przymusu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie kwestionuje potrzeby wiary, tylko właśnie sposób, w jaki ta jedyna słuszna jest serwowana...

      Usuń
  25. Cóż, ja sama przestałam chodzić na religię w liceum. Rodzice jakoś to uszanowali i nie było wielkiego halo. W zasadzie dość szybko po bierzmowaniu zmieniłam swoje zdanie na temat religii (wcześniej chodziłam nawet na oazę). Nie był to bunt, ale dojrzewając zrozumiałam wiele rzeczy. Wolę mówić o sobie, że jestem chrześcijanką, a nie katoliczką. Wierzę w COŚ, ale nie potrafię tego nazwać. Może to jakaś energia, może to i Bóg, ale wiem, że nie ma to nic wspólnego z kościołem, spowiedzią, fanatyzmem. Uważam się za dobrego człowieka, ale analizując to, co mówią księża - powinnam smażyć się w piekle. Ja tam dziękuję za religię, która niestety wprowadza wielu ludzi w poczucie winy, kompleksy, a w dodatku stygmatyzuje. Oczywiście to, co piszę to wieeeelkie uproszczenie. Szanuję tych, co chodzą do kościoła, bo mają taką potrzebę. Ale sama wolę trzymać się od całej szopki z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  26. Temat dzielący ludzi a tak prosty w rozwiązaniu.
    Chcesz puszczaj dzieci na zajęcia religii, nie chcesz masz prawo tego nie robić(a przynajmniej powinieneś mieć )
    Jestem osobą wierzącą,( nie do końca kościół katolicki i jego sytuacja jest mi po drodze ale.. to inny temat) wracając do wątku. Żyjemy w kraju w którym każdy ma prawo wierzyć w co chce, i nikt nikomu nie powinien narzucać swoich reguł. Uważam,że bardziej przydatnym przedmiotem w szkole były by zajęcia z religioznawstwa.

    OdpowiedzUsuń
  27. To ja też na wstępie zadeklaruję: jestem wierzącym niekatolikiem :D
    Ogólnie jestem mega przeciwny religii w szkołach. W swoim życiu miałem około 10 katechetów. Spośród nich tylko jeden ksiądz był niezwykle inspirującą, światłą osobą, która natchnęła mnie do refleksji. Reszta zniechęciła mnie i odsunęła od kościoła, w wyniku czego przez 20 lat mojego życia szukałem swojego miejsca na świecie. Ogólnie uważam, że religii to się dziecko powinno uczyć w domu od rodziców, ale Ci rodzice też nie mają prawa naciskać i kierować się zasadą, że w co się zawsze wierzyło, w to trzeba wierzyć, bo tak jest dobrze. Nie, nie jest dobrze. Po to Bozia dała mózg, żeby myśleć...

    Przepraszam, że trochę się uniosłem, ale religia to u mnie drażliwy temat :P

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam dwójkę dzieci w przedszkolu - chodzą na religię. na tym etapie śpiewają, kolorują, rozmawiają - córki wiele opowiadają, nie zauwazyłam nic niepokojącego. W szkole to co innego - czesto religia wyglada jak godzina wychowawcza, dzieciaki robia zadania, zdarza sie, ze nic sie nie dzieje...Pojawia się pytanie, czy jest sens. Jak zawsze wszystko zalezy od konkretnych osób.

    OdpowiedzUsuń