Mieszkanie do wynajęcia - jak wynająć mieszkanie?

15:20 Zawód Kobieta 19 Comments

Wielokrotnie zmieniałam miejsce zamieszkania - zwłaszcza w ciągu ostatnich lat. Wydawać by się mogło, że wynajmowanie mieszkania to pikuś. Przejrzy się kilka portali ogłoszeniowych, obejrzy foty, zadzwoni, i na pewno będzie git. Ja to nawet raz miałam fazę, że uważałam, że nawet jechać oglądać nie muszę - bo i po co.. Zdjęcia były przecież - Ja pierdolę! Dobrze, że jednak coś mnie podkusiło (może zdrowy rozsądek?) bo to, co zobaczyłam na miejscu to.. heh.. Nawet nie wiem jak to opisać. No to.. jak wynająć mieszkanie, i przy tym do reszty nie osiwieć?





ŁUKASZ
Ciotka jakieś poradniki mi tu urządzasz... Ostatnio starałem się doliczyć ile razy się przeprowadzałem. Słońcu mojego życia wyszło że 18 razy, mi się wydaje że ze 22... W trzech krajach, i chyba ośmiu miastach. Ale ja nie wiem jak tu porad udzielać. Naprawdę różnie to bywa. Dzisiaj to ofert wyszukuje się w internetach, te OLXy czy inne tam portale, sam zresztą tam szukam. Faktem jest, że wynajmowanie mieszkania to nie bułka z masłem parafrazując mojego idola. Na pewno trzeba oglądać, powąchać czy nie wali wilgocią - wczoraj we Wrocławiu oglądałem "kawalerkę" za pińcet miesięcznie - masakra.
Można było się po cenie spodziewać, że luksusów nie będzie, ale w dzisiejszych czasach oferować ludziom taką jamę i to w rejonie, gdzie zagęszczenie nerda na metr kwadrat jest ogromne... Zero biznesowego podejścia. Albo jeszcze ciekawszy przykład - w środę śmignąłem do Wrocławia z Kłodzka by zapłacić za pierwszy miesiąc wydawałoby się ugadanego mieszkania, znajomy znajomej, bez kaucji, mieszkanko piękne... No Dwie godziny przed spotkaniem dostaję wiadomość, że jednak nie jest na wynajem. To są tylko przypadki z tego tygodnia :) Nie wspominam wcale o mieszkaniu w Tel-Awiwie na ostatnim piętrze, na poziomie dachu innego budynku, które notorycznie było okradane przez okno wychodzące na ten dach. Pośrednik oczywiście zapomniał o tym wspomnieć. Wynieśliśmy się z niego dość szybko. Ale fajny widok był przynajmniej i grilla na dachu można było ogarnąć.  

MONIKA
Nie marudź :P W szkicach czeka jeszcze jeden temat, ale też Tobie z nim nie po drodze jakoś, więc pisz.. i nie ględź ;)

A wracając do tematu mieszkania do wynajęcia.. Ja też miałam podobną sytuację. Wtedy jeszcze szukałam czegoś w Poznaniu, ale tego dnia balowałam w miejscu, które teraz stanie się Twoim domem ;) Pojawiło się fajne ogłoszenie - to tablica była jeszcze wtedy, nie olx.. Zadzwoniłam, koleś mówi : spoko, chata wolna póki co, ale trzeba przyjechać dzisiaj, i kaucję zapłacić. Ja do niego, że dopiero przyjechałam do Wrocławia, i cały weekend miałam tu spędzić, a on, nieugięty - albo przyjadę, albo kolejna chętnych jest na to mieszkanie i mogę się pocałować gdzieś. Zależało mi, bo na fotach fajnie wyglądało i cena dobra była, pojechałam. Ale tutaj to już wgl chamska sytuacja bo dzwonię do drzwi, otwiera mi jakaś dziewczyna - aaa... Pani to pewno oglądać mieszkanie? Ale już wynajęłam. Dwie godziny temu. Właśnie się wprowadzam. ;)

Nooo czyli tak jak mówisz, to wynajmowanie mieszkania to nie taka bułka z masłem. Zdarzyło mi się jeszcze spotkać z ukrytymi kosztami. Chociaż nie wiem czy dobrze to nazwałam. Tutaj, w Gnieźnie, wynajmowałam mieszkanie - ładne, duże... tam to nam dobrze było :) Wpłaciłam kaucję- no standard. Miała być zwrócona. Po czym okazało się, że jak się wyprowadziliśmy, to właścicielka dostała niby wyrównianie za ogrzewanie - akurat w wysokości kaucji (1500 zł !!!) i jej nie zwróciła. Jak się później dowiedziałam, celowo nie uwzględniała w czynszu dopłat za ogrzewanie i tak łapała swoich najemców, którzy myśleli, że to ostateczny koszt wynajmu jest - a później przychodziło wyrównanie.

Jak wynająć mieszkanie i nie osiwieć przy tym? Heh.. ja to chyba nie wiem :) Trzeba mieć szczęście, i tyle, ale na pewno też CZYTAĆ dokładnie umowę, którą się podpisuje. Aaa... i kurcze.. fajnie by było wcześniej zrobić rozeznanie wśród sąsiadów (i obadać ich przy okazji :D ) bo... my to mieliśmy ciekawe "koncerty". ZA KAŻDYM RAZEM. Ale ja to sobie zawsze mówię, że przecież to tylko tak przejściowo.. Że kiedyś wreszcie się wyniesiemy. Jak już znajdziemy ten swój prawdziwy dom :)


ŁUKASZ
Ciotka piszesz poradnik i piszesz nie wiem... Dobra jesteś. Teraz wynoszę się z miejsca, które ma tak cienkie ściany, że słychać jak sąsiad pierdzi, nie wspomnę o awanturach rodzinnych czy imprezach studenckich. Szukając mieszkania do wynajęcia zwróciłbym też uwagę na porę dnia, bo może się okazać, że między 8 a 14 przewala się pod oknem kawalkada autobusów miejskich, albo F-16 latają nad głową. Sąsiadów nigdy nie rozkminiałem, ale ja to niekoniecznie towarzyski jestem (tak się okłamuję od lat). Największa bajka jest i tak zawsze z Landlordami tak zwanymi - czyli tymi co nam owo lokum wynajmują. Jeden przypadek okazał się niesamowity, chciał kaucję odejmować bo ludzie nas odwiedzali i przecież ceramika co w baterii kranowej jest się wytrze szybciej jak więcej osób będzie odkręcać kran w kiblu - to nie jest wymysł, takiego argumentu koleś użył. Dodam, że nie założyliśmy tam kolonii chińczyków i nie spaliśmy w osiemnaście osób na metrze kwadratowym. Po prostu czasem ktoś przyszedł...

MONIKA
Hehehe.. to ja Tobie powiem coś lepszego :D Taki jeden Pan - noo... domyślasz się chyba kto ..  - jak się kąpią lokatorki, potrafi im ciepłą wodę zakręcić - bo już za dużo wykorzystały; )
Zdarzały się też przypadki wypierdzielania spod prysznica ich mężczyzn - no bo i tak już wielką łaskę im robi, że wgl mogą ich odwiedzać, ale kąpać się? Jak oni za mieszkanie nie płacą? Phi :D
Pewnego razu....kiedy tam przyjechałam, zauważyłam wydrapane na drzwiach wejściowych (tych głównych) nazwisko tego Pana z dopiskiem, że to chu* :D i dodatkowo jeszcze "piękny" rysunek męskiego przyrodzenia. Nie dziwi mnie zatem, że rotacja w tym mieszkaniu jest taka, a nie inna :) co dwa tygodnie ktoś nowy :) Dobrze, że w najbliższym czasie na pewno nie czeka mnie wynajmowanie mieszkania. Bo jeszcze nie wszystkie włosy mam siwe :D

Ludzie nie mają swojego życia, albo kij wie, nie lubią samych siebie. Mieszkanie nie na swoim to ciężki kawałek chleba ;) Ale nie wiem czy życie na kredycie jest lepsze... I tak źle i tak nie dobrze.

19 komentarzy:

  1. Jak dobrze, że my z mężem nie musimy wynajmować mieszkania. Nie wiem kto by mi dał klucze z tyloma książkami...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja słyszałam przypadek, w którym właściciel wynajmowanego mieszkania wchodził sobie do niego pod nieobecność lokatorów! Czego szukał, nie wiadomo, ale raz nikt nie usłyszał pukania, a ten otworzył sobie kluczem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nigdy nie wynajmowałam.. tzn teoretycznie "wynajmuje" mieszkanie u rodziców i im się dokładam do opłat. W sumie to jestem wdzięczna, że dzielnie znoszą to zamieszanie.. a z drugiej strony to nie na swoim..

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja teraz poszukuje ale nie na wynajem ale chcę kupić.Ostatnio natrafiłam w ogłoszeniu ,,wolne od zarazy,,no wow po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha, jak się czyta, to całkiem zabawne, ale... w życiu chyba jednak nie bardzo.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja dopiero jedno mieszkanie wynająłem i doskonale wiem o czym mówicie... Różne sytuacje się zdarzały, odliczam dni, aby wynieść się z tego przybytku...

    OdpowiedzUsuń
  7. to jest to wynajomowac mieszkania ja cale szczęście nie musze;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie jestem do końca pewna co do miejsca studiów, ale jeśli się wyprowadzę to czeka mnie ten mały koszmarek szukania czegoś do wynajęcia... Mam nadzieję, że nie trafi mi się taki właściciel co każe nagle przyjeżdżać, a potem i tak wynajmie komuś innemu...

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam to już za sobą i nie chciałabym kolejny raz wynajmować.

    OdpowiedzUsuń
  10. My mamy to za sobą.. teraz mamy dom..
    A odnośnie wynajmowanie mieszkań to książkę można pisać

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja przechodziłam to na studiach i też było różne. Były i takie sytuacje że ludzi 12 a łazienka jedna.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety wynajmowanie swojego mieszkania obcym ludziom też nie jest proste. I też milion niebezpieczeństw czyha na człeka :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie wynajmowałam mieszkania. Myślę, że jak ze wszystkim - mnóstwo problemów i zwrotów akcji, gdzie dwóch ludzi tam już może być kłopot.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie wynajmowalam mieszkaniaw taki sposób raczej się cieszę :) ale mieszkalam i w wynajętym i "na swoim" tyle ze bez "przygód" ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie najtrudniejsze chyba byłyby te ograniczenia, że tu nie mogę obrazu powiesić, tu ścian pomalować, że wszystko musi być tak jak zastałam...To musi być naprawdę trudne mieszkać w wynajętym mieszkaniu...

    OdpowiedzUsuń
  16. Mój syn wynajmuje w Poznaniu, na szczęście dobrze trafił za pierwszym razem, ale słyszałam różne opowieści...

    OdpowiedzUsuń
  17. Na szczęście nie mam jeszcze problemu z wynajęciem :)
    olusiek-blog.blogspot.com- klik!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja wynajmuje w Anglii juz drugi raz i problemów nie mam na szczęście. kiedy wróciłabym do Polski tez trzeba by było wynająć bo do rodziców już głupio wracać. i tu sie boje na kogo mogę trafić.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedyś wynajmowaliśmy, teraz już na swoim...no prawie swoim, bo mamy towarzystwo w postaci banku. Tak jak piszesz "I tak źle i tak nie dobrze". Ale to zawsze u siebie i nikt się nie wtrąca i nie naciąga na rachunkach. No chyba, że bank raty podwyższy. Nie wiadomo co lepsze.

    OdpowiedzUsuń