Picie skraca życie?

13:18 Łukasz 13 Comments

Wczoraj z Tatą obaliliśmy litra łyski. I był to ostatni litr łyski na bardzo długi czas w moim życiu. Nie, nie mam kaca, nie najebałem się jakoś "przaśnie" nawet. Ostatnimi czasy miałem naprawdę dużo stresów, pominę teraz fakt, że większość z nich zafundowałem sobie sam. Wrócę do tego, że kilkukrotnie w ostatnim czasie zdarzyło mi się zaglądnąć do kieliszka, gdy już (jak mi się wydawało) nie wiedziałem co ze sobą zrobić. I to jest właśnie bez sensu. Bo absolutnie nic to nie dało. Nie rozwiązało żadnego problemu, nie przyniosło żadnego ukojenia, tylko krótkotrwałe odurzenie. I gdybym tak zechciał zaglądać częściej, to przecież to narkotyk jest, tak narkotyk... Już bym dzisiaj zaglądał regularnie. No bez sensu.



MONIKA
Nie lubię.. alkoholu nie lubię - chociaż swego czasu też wypiłam kieliszek wina.. no dobra.. może dwa. I ze 3 razy zdarzyło mi się wypić trochę więcej. Tyle, że na drugi dzień nie pamiętałam co się działo tego pierwszego. 3 razy. Ale nie więcej. Mimo to też zaczęłam traktować alkohol trochę jak lekarstwo na całe zło - bo jednak ten humor poprawiał - chociaż na chwilę. 
Właściwie to doszliśmy do podobnych wniosków i w tym samym czasie. I pewno też z podobnego powodu ;) Bo Ty możesz wreszcie trochę ochłonąć i po kilku miesiącach zacząć żyć na tyle normalnie, na ile się da.. a ja właściwie mogę powiedzieć to samo. Ale pominę dywagacje na ten temat. 
Alkohol. Uraz mam. (?) Nie wiem jak to inaczej określić ale... kiedy wiem, że ktoś nadużywa alkoholu, wcale nie mam ochoty pomagać mu się z tego gówna wygrzebać. Za to mam ochotę wiać, gdzie pieprz rośnie. Nie ważne czy zjadł wszystkie rozumy tego świata, czy znajomość z tą osobą mogłaby wnieść do mojego życia też choć coś dobrego  - mam uraz. Nie cierpię. I skreślam na starcie. Ale ludzie piją. Piją, i się do tego nie przyznają. Ci, co wiedzą już, że to picie zawładnęło ich życiem. 
Moim jedynym nałogiem jest chyba komputer :) więc o alkoholowych libacjach niewiele mogę powiedzieć - jeżeli chodzi o mnie, bo naoglądałam się swego czasu - ale nie potrafię zrozumieć, jak butelka wódki czy taniego wina może kierować ludzkim życiem. No jak?

ŁUKASZ
Bo to narkotyk jest. Uzależnia chemicznie. Jak pijesz regularnie to rozwalasz chemiczną równowagę organizmu i potem bez wtłoczenia alko nie może sobie poradzić, mimo, że degraduje się przy tym koncertowo. Do tego alkohol jest wszędzie, w praktycznie każdym sklepie i większości domów. Od dziecka większość z nas widzi jak rodzice coś tam sobie wypiją i to naturalne jest. A do tego Leszek Chmielewski w telewizorze buduje murzynkom lodową saunę i oni go za to kochają. No kurde kulturowo... A w kościele przepraszam bardzo co zamienia się co niedzielę w krew chrystusa i jest wychylane ze złotego kielicha przez szamana? Czyżby wino? Nieee ;) Kultura picia proszę ja Ciebie, czyli narkotyzowania się. No zamraczamy się już od wielu wieków, a tak zwany przemysł spirytusowy w Polsce jako pierwszy zaczął być wdzięczny rządowi za wprowadzenie programu pińcet plus... 


MONIKA

Weeeź Ty mi o tym 500 plus nic nie mów. A z drugiej strony - jak będą teraz mieli po 500 i więcej na wodę ognistą, to już nie będą chodzić (może) wiecznie do opieki i prosić o więcej, bo się skończyła - wóda, off course. Eeee niee no... czekaj.. przecież to na lekarstwa.. Albo na chleb. (yhy) .
Ale prawda jest taka, że ludzie piją. bo chcą. Bo jak czegoś nie chcesz, to tego nie robisz. Jak nie ma motywacji, żeby coś w swoim życiu zmienić, to se można siedzieć pod sklepem i wszystkie dupy na prawo i lewo obgadywać. A jeszcze Ci taki gwizdnie pod tym sklepem - grr... czasem mam ochotę dać mu z liścia (!)
Wiesz co? Nie mam szacunku do takich osób. Na własne życzenie wleźli w bagno, które mają - bo podobno każdy ma ZAWSZE to, na co sobie zasłużył ( i to absolutnie nie jest żadna aluzja). Ja mam alko w nosie. A oni jak chcą chlać, to niech sobie chleją. Byle by trzymali się ode mnie z daleka.

ŁUKASZ
Wiesz, coś mnie gniecie, a tu wchodzę do żabki i 4 browarki po 9 zł... To wypiję osiem i wieczór skasowany. To taki najprostszy, bezsensowny mechanizm. Po co mam się zmierzyć z rzeczywistością, po co mam zadbać o siebie i rozwiązać jakiś problem. Skoro mogę zapić tę rzeczywistość i przez chwilę nie pamiętać. Dokładnie jak na planecie pijaka:

"Następną planetę zajmował Pijak. Te odwiedziny trwały bardzo krótko, pogrążyły jednak Małego Księcia w głębokim smutku.
- Co ty tu robisz? - spytał Pijaka, którego zastał siedzącego w milczeniu przed baterią butelek pełnych i bateria butelek pustych.
Mały Książę
- Piję - odpowiedział ponuro Pijak.
- Dlaczego pijesz? - spytał Mały Książę.
- Aby zapomnieć - odpowiedział Pijak.
- O czym zapomnieć? - zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu współczuć.
- Aby zapomnieć, że się wstydzę - stwierdził Pijak, schylając głowę.
- Czego się wstydzisz? - dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.
- Wstydzę się, że piję - zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu.
Mały Książę zakłopotany ruszył dalej.
"Dorośli są naprawdę bardzo, bardzo śmieszni" - mówił sobie po drodze."

 Święty w życiu nie byłem raczej, był taki czas, że głosiłem: nie wierzę abstynentom. Dziś już tak nie myślę. Bo picie skraca życie. Jak pijesz dużo, w twojej krwi krąży dużo aldehydu octowego - związku, który powstaje gdy twoja wątroba metabolizuje etanol. To jest toksyczne ścierwo, które niszczy ściany naczyń krwionośnych, organizm się broni, stara się te ściany odbudowywać zalepiając je cholesterolem i zwężają się arterie i tracimy zdrowie... A to tylko jedna z niedogodności. Alkohol ścina białko - więc ścina mózg. I tak dalej. Nie istnieje żaden argument za tym żeby chlać. 

13 komentarzy:

  1. Ja mialam swietna lekcje zycia. W wieku 16 lat zostalam sama w domu z kuzynka na Sylwestra. Postanowilysmy sie nachlac jak swinie I zobaczyc jak fajnie jest byc pijanym. Wypilam piwo, troche wodki, wina, szampana I jeszcze znalazlam troche spirytusu w barku. Czy musze mowic jak skonczyl sie moj wieczor? A potem kolejny ranek? A jak sie czulam lezac na lozku I ogladajac Louis De funes w 'Kapusniaczku' pijacego co chwile nalewke???

    To byla najlepsza lekcja picia w zyciu. Od tamtej pory potrafilam sie kontrolowac, wypic z dwa , trzy piwka I kiedy zapalala sie pomaranczowa lampka mowilam sobie stop.
    Od kiedy mam synow nie pije w ogole. Alkohol mnie nie pociaga, nie powoduje we mnie ekstazy czy sposobu na smutki.
    Ludziom,ktorzy sa w szponach alkoholizmu wspolczuje. To przewaznie slabe psychicznie osoby,ktore dzieki alkoholowi nie musza myslec o tym co ich trapi, nawet jesli miala by byc to chwilowa mysl.
    Bo nie kazdy alkoholik to dno. Czasami wpadaja w nie calkiem madrzy ludzie....

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam troszkę odmienne zdanie.
    Po pierwsze - picie z umiarem, okazyjne jest dla mnie jak najbardziej okay. Prawda jest taka, że alkohol pomaga rozkręcić imprezę, czy po prostu poprawić humor i rozwiązać języki.
    W mojej rodzinie nie ma raczej zwyczaju picia i w takim duchu zostałam wychowana, co niestety, ale taka prawda, wyeliminowało mnie z życia społecznego w gimnazjum i liceum. Bo rodzice nie puszczą mnie na imprezę, bo nie mogę kupić alkoholu, bo to, bo tamto.
    Inny przykład - znam kilka osób, w bardzo podeszłym wieku (90+), którzy dzień zaczynają od piećdziesiątki. Na rozrzedzenie krwi. I jakoś żyją, zdrowi, szczęśliwi, uśmiechnięci.
    Piwo - choć ja nie cierpię i nie piję - pomaga w dolegliwościach z kamieniami nerkowymi.
    Wino - sprzeczna kwestia - uważana przez niektórych naukowców jako zapobiegacz zawałów serca i miażdżycy.

    No i jeżeli chodzi o wartościowanie uzależnień... Alkoholizm to choroba. Trudna bo dotyka nie tylko zdrowie i życie (nie tylko fizyczne) osoby pijącej alkohol, ale również całej rodziny, sąsiedztwa itd. Ale dalej - jest to choroba, którą da się wyleczyć i z którą można walczyć.
    Uzależnienie od Internetu, komórki to również niebezpieczne uzależnienia, które teraz wydają się być niegroźne i przyjemne - ale z czasem okażą się zgubą dla niejednego.


    Zgadzam się jednak jeśli chodzi o kwestię 'zapijania smutków'. Ja tego kompletnie nie rozumiem, nie wiem jak osoba może pomyśleć, że ilość alkoholu we krwi pomoże mu z życiowymi problemami czy dylematami. Bo nie, alkohol nie rozwiązuje problemów.

    Pozdrawiam,
    www.itakowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej rodzinie problem alkoholowy był od dawna. Pił ojciec , wujek....pił i bił...mieszkając w bloku wojskowym dużo się naoglądałam krzywdy wyrządzanej w upojeniu alkoholowym..mój eks mąż też lubił pić , większość spotykanych teraz mężczyzn w moim życiu , też ma problem z alkoholem...MÓWI SIĘ , ŻE JEŚLI POCHODZISZ Z TAKIEGO DOMU TO PRZYCIĄGASZ LUDZI Z TAKIMI PROBLEMAMI...masakra

      Usuń
  3. A bo we wszystkim trzeba znać umiar :) Wszystko jest dla ludzi. Ja się lubie czasem napić, ale nie schlać. Myślę, że jest dużo ludzi, którzy tak sobie niestety radzą z problemami.. bo innych rozwiązań nie widzą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mówię, że alkohol to zło i należy się go wystrzygać jak ognia - jednak trzeba znać umiar i swoją granicę. Upijanie się nie jest moim zdaniem niczym fajnym, ani się dobrze nie czujesz w trakcie i dzień po, ani nie ma lepszej zabawy, połowy rzeczy nie pamiętasz, a jeszcze można zrobić coś głupiego. To nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko jest dobre i odpowiednie w umiarem i odpowiednich proporcjach!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko większość osób sięgających po alkohol nie zna umiaru

      Usuń
  6. z alkoholem jest tak, że można się świetnie bawić, ale traci się czas...zwłaszcza jak się pomysli, że rano trzeba wstac do dzieci, kolejnego dnia popracowac, cos tam zrobic...nie chce sie. co nie znaczy, że rzeczy do zrobienia szybko wyparowują.
    Dlatego ja piję rzadko. Własnie z tych pragmatycznych powodow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najgorzej jak przy alkoholu spędza się każdy wolny wieczór

      Usuń
  7. A ja się lubię napić, oczywiście degustacyjnie latem zimne piwo z sokiem, czy jakiś fajny drink :) Wszystko w końcu jest dla ludzi, najważniejszy umiar :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Macie rację, alkohol to podły narkotyk. Szkoda, że tak wiele osób się od niego uzależnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i najgorsze , że większość pijaków twierdzi , że wcale nie jest chora , że wszyscy dookoła są chorzy mówiąc mu , że to zło

      Usuń
  9. Nie przepadam za alkoholem, okazyjnie tak, ale na co dzień w moim domu alkoholu nie ma.

    OdpowiedzUsuń